Moderatorzy: Diabolique, Catalina



Krobka napisał(a): koleżanka opowiadała mi o kobitce, która wstaje przed mężem, by zdążyć się wykąpać, uczesać i umalować zanim on wstanie. Szczerze podziwiam...
Za pierwszym razem wstydziłam się, ale mnie przekonał



Kratka napisał(a):Udawanie, w związku, kogoś - kim nie jestem - było by dla mnie męczące.


aplusd napisał(a):Kratka napisał(a):Udawanie, w związku, kogoś - kim nie jestem - było by dla mnie męczące.
No niby tak, ale paradowanie przed mężem z maseczką na twarzy czy depilowanie przy nim nóg jest dla mnie jednak krępujące. I dobrze, że tak jest, bo jak przestanie takie być, to będzie sygnał, że źle się dzieje![]()
To nie jest udawanie, to jest dbanie o wzajemne poczucie intymności.
Ale nie zapytam 
neozonta napisał(a):aplusd napisał(a):Kratka napisał(a):Udawanie, w związku, kogoś - kim nie jestem - było by dla mnie męczące.
No niby tak, ale paradowanie przed mężem z maseczką na twarzy czy depilowanie przy nim nóg jest dla mnie jednak krępujące. I dobrze, że tak jest, bo jak przestanie takie być, to będzie sygnał, że źle się dzieje![]()
To nie jest udawanie, to jest dbanie o wzajemne poczucie intymności.
Aż mnie kusi zapytać, czy Wy tylko po ciemku się kochacie?Ale nie zapytam
:P:P




neozonta napisał(a):aplusd napisał(a):Kratka napisał(a):Udawanie, w związku, kogoś - kim nie jestem - było by dla mnie męczące.
No niby tak, ale paradowanie przed mężem z maseczką na twarzy czy depilowanie przy nim nóg jest dla mnie jednak krępujące. I dobrze, że tak jest, bo jak przestanie takie być, to będzie sygnał, że źle się dzieje![]()
To nie jest udawanie, to jest dbanie o wzajemne poczucie intymności.
Aż mnie kusi zapytać, czy Wy tylko po ciemku się kochacie?Ale nie zapytam
:P:P

JaMaska napisał(a):hmmm.....ja po prostu lubie sie podobac mojemu niemężowi i odczuwałabym pewien dyskomfort gdyby mnie olądał w czasie np masażu antycellulitowego albo w czasie depilacji - niefajne to jest dla mnie - wstawanie przed mężem aby się doprowadzić to też przegięcie.
Może mam archaiczne skojarzenia ale jakoś biegająca w szlafroku i z papilotami na głowie pani domu nie kojarzy mi się zbyt pozytywnie i nie różni się dla mnie za bardzo od biegania z zielonym błotem na twarzy - patologią jakoś mi to trąci podobnie jak sformuowanie "konkubinat" choc wiadomo, że kryje w sobie wiele różnych związków...


a w ogóle myślał rownież że nie robią kupy





i gazetki, a czasami grzejniczek elektryczny. Nogi wyciągam na brzegu wanny i relaksuję się w maseczce. 

atlantis75 napisał(a):Jest coś czego nie jestem w stanie zaakceptować. Mamy znajomego, który po obiedzie zaczyna przy stole czyścić zęby wykałaczką. Brzydzi mnie to i uważam, że powinien to robić w łazience.


Momika napisał(a):atlantis75 napisał(a):Jest coś czego nie jestem w stanie zaakceptować. Mamy znajomego, który po obiedzie zaczyna przy stole czyścić zęby wykałaczką. Brzydzi mnie to i uważam, że powinien to robić w łazience.
Masz rację: jest zasadnicza różnica poczucia swobody i intymności w swoim prywatnym związku i w kontaktach ogólnospołecznych.