Ponieważ jestem na forum dopiero od kilku dni w wolnych chwilach zaglądam sobie do Waszych starych tematów. Wszystko jest takie miłe, słodkie radosne i w ogóle

ale ten "wątek" kiepsko mnie nastroił. Mój synek ma 7,5 miesiąca, a ja w tym czasie:
1. raz byłam u kosmetyczki
2. raz byłam u fryzjera
3. raz byłam w kinie
4. raz byłam w kawiarni bez małego
5. kupiłam sobie dwie pary butów i cienie do powiek
6. kupowałam sobie dvd z Magdą M (dod. do Wyborczej)
Rozbijając te zakupy na jednostki (kupowania biustonoszy do karmienia i rozpinanych bluzek na tą samą okazję nie liczę jako przyjemności własne) robię sobie jedną radochę na miesiąc

To jest jakiś tragiczny upadek
