Na prośbę jednej z was piszę jak wyglądały moje zmagania z kilogramami.
Zacznę od tego, że żadnych specyfików na początek nie stosowałam, bo karmiłam piersią. A, więc po kolei:
1. przemeblowanie w głowie - zamiast słodyczy uwielbiam warzywa
2. duuuużo wody, czerwonej herbaty (to po zakończeniu karmienia)
3. zero tolerancji dla słodyczy

!
4. po 17-tej buzia służy jedynie do całowania, uśmiechania się. itp.
5. wieczorkiem zamiast serialu szaleństwo w klubie fitness
a całość otulona wsparciem innych odchudzaczek, czyli wizyty na stronie
www.vitalia.pl
Teraz już nie karmię i stosuję L-karnitynę, ale co do jej skuteczności mam wielkie wątpliwości. Na ćwiczenia zakładam też spodnie wyszczuplające i co do nich moja opinia jest jak najbardziej pozytywna - polecam.
Tak właśnie straciłam 40 kg - niedługo minie rok mojej walki (zaczęłam po świętach Wielkanocnych, jak zobaczyłam moje świąteczne zdjęcia

)
Wszystkim zmagającym się z nadprogramowym bagażem kilogramów życzę całej masy silnej woli i determinacji a z pewnością się uda.