Moderatorzy: Diabolique, Catalina














Boszzzz, to był odjazd!
a w liceum już było normalnie: dżinsy i wszystko co do nich pasowało. Miałam też w swoim życiu epizod noszenia się na czarno, ale krótki. Teraz na sportowo. W eleganckich ciuchach typu żakiecik jakoś dziwnie się czuję, to nie moja bajka. Szpilek (ani innych butów na wysokic obcasach)nie mam i nigdy nie miałam, bo po pierwsze nie umiem w nich chodzić i bolą mnie stopy, a po drugie wyglądam jak żyrafa 



zmieniałam tylko bluzki
nigdy nie lubiłam ani sukienek, ani spódnic
lubiałam za to garsonki, ale to tylko od święta
teraz znowu mam swoje dżinsy
nakupowałam sporo sweterków, golfów i bluzeczek
czasami założę spódnicę, albo sukienkę
ogólnie pisząc nadal ubieram się jak nastolatka 







danetdd napisał(a):w liceum wiecznie chodziłam w dżinsachzmieniałam tylko bluzki
nigdy nie lubiłam ani sukienek, ani spódnic
lubiałam za to garsonki, ale to tylko od święta
teraz znowu mam swoje dżinsy
nakupowałam sporo sweterków, golfów i bluzeczek
czasami założę spódnicę, albo sukienkę
ogólnie pisząc nadal ubieram się jak nastolatka
...no i nieśmiertelne tenisówki.






Asiek napisał(a):BTW ale fajna była wtedy moda. Ciekawe, jakie dzisiejsze ciuchy będą robić za naście lat za dziwadła i symbol początku XXI wieku. Buty z wyciągniętymi czubkami? biodrówki trzymające się na słowo honoru?

