Idzie mi różnie
Generalnie pamiętam o zasadach, ale się nie katuję.
Oddzielam posiłki tłuszczowe od węglowodanowych. Najgorzej z cukrem. I kawą. Owszem, mam w pracy Anatola i on z fruktozą jest całkiem przyjemny. Ale fusowej nie daję rady z fruktozą wypić. Muszę trochę cukrem posłodzić.

Pizzę też w międzyczasie zjadłam (mały kawałek, ale jednak) i gofry (bo gofrownicę sobie kupiłam

).
Grzechów popełniam trochę, ale i tak czuję, że chudnę.
Brzuch zrobił mi się bardziej płaski. Spodnie jakby luźniejsze.
No i nie jem po 17.00.
A z tą fruktozą, to całkiem dobre doświadczenie.
Ona jest dużo delikatniejsza w słodyczy od cukru.
Jak po 2 dniach dosyć rygorystycznego stosowania Montiego przyszła sobota i chciałam skończyć po Lence serek homo Rolmlecza podczas śniadania, to nie dałam rady- był taaaaaki słodki, że mnie prawie zemdliło!
