










mamakinga napisał(a):Miałam dokładnie takie same odczucia, jak planowaliśmy drugie dziecko. Potem doszło inne (równie absurdalne)- że będę bardziej kochać to maleńkie, niż Ninkę. Potem dochodziły inne obawy (o zazdrość między dziećmi, o brak cierpliwości do nich). Wszystkie okazały się bezsensowne i bezpodstawne. Ninka kocha swoją siostrzyczkę, jak nikogo. Nigdy nie była zazdrosna. Nigdy nie powiedziała, że nie chce jej już. Zawsze ją broni, a mnie wręcz wygania do niej kiedy mała marudzi. Lenka uwielbia starszą siostrę. Nikt jej tak nie rozśmieszy, jak Ninka. A my z mężem, patrząc na nie jesteśmy bardzo szczęśliwi.![]()
![]()
Pamiętaj, że takiej miłości się nie dzieli (np.na dowoje dzieci, tak, że na każde dziecko przypada połowa- ja tak na początku myślałam), tylko ona się mnoży (więc na 2 dzieci przypada tyle samo). Odkąd sobie to wymyśliłam, jeszcze w ciąży, przestałam się martwić o proporcje miłości w mojej rodzinie. I to się sprawdziło.
![]()
![]()




mamakinga napisał(a):Miałam dokładnie takie same odczucia, jak planowaliśmy drugie dziecko. Potem doszło inne (równie absurdalne)- że będę bardziej kochać to maleńkie, niż Ninkę. Potem dochodziły inne obawy (o zazdrość między dziećmi, o brak cierpliwości do nich). Wszystkie okazały się bezsensowne i bezpodstawne. Ninka kocha swoją siostrzyczkę, jak nikogo. Nigdy nie była zazdrosna. Nigdy nie powiedziała, że nie chce jej już. Zawsze ją broni, a mnie wręcz wygania do niej kiedy mała marudzi. Lenka uwielbia starszą siostrę. Nikt jej tak nie rozśmieszy, jak Ninka. A my z mężem, patrząc na nie jesteśmy bardzo szczęśliwi. :-D :-D :-D
Pamiętaj, że takiej miłości się nie dzieli (np.na dowoje dzieci, tak, że na każde dziecko przypada połowa- ja tak na początku myślałam), tylko ona się mnoży (więc na 2 dzieci przypada tyle samo). Odkąd sobie to wymyśliłam, jeszcze w ciąży, przestałam się martwić o proporcje miłości w mojej rodzinie. I to się sprawdziło.
:-D :-D :-D

mamakinga napisał(a):Miałam dokładnie takie same odczucia, jak planowaliśmy drugie dziecko. Potem doszło inne (równie absurdalne)- że będę bardziej kochać to maleńkie, niż Ninkę. Potem dochodziły inne obawy (o zazdrość między dziećmi, o brak cierpliwości do nich). Wszystkie okazały się bezsensowne i bezpodstawne. Ninka kocha swoją siostrzyczkę, jak nikogo. Nigdy nie była zazdrosna. Nigdy nie powiedziała, że nie chce jej już. Zawsze ją broni, a mnie wręcz wygania do niej kiedy mała marudzi. Lenka uwielbia starszą siostrę. Nikt jej tak nie rozśmieszy, jak Ninka. A my z mężem, patrząc na nie jesteśmy bardzo szczęśliwi.![]()
![]()
Pamiętaj, że takiej miłości się nie dzieli (np.na dowoje dzieci, tak, że na każde dziecko przypada połowa- ja tak na początku myślałam), tylko ona się mnoży (więc na 2 dzieci przypada tyle samo). Odkąd sobie to wymyśliłam, jeszcze w ciąży, przestałam się martwić o proporcje miłości w mojej rodzinie. I to się sprawdziło.
![]()
![]()

JaMaska napisał(a):tak sie ostatnio zastanawiam, czy bede potrafiła kochać drugie dziecko, wydaje mi się, że tak uwielbiam Mysię, że nie bede potrafiła pokochać drugiego Szkraba tak samo...może to brzmi absurdalnie ale jakies takie mam odcucia....tez tak macie? tez tak miałyście mamy-nie-jedynaków?