





radowinkaala napisał(a):Nie wytrzymałam i poszłam dziś do szpitala. Mały jest CUDOWNY! Jejku - nie myślałam, że będzie taki śliczny. Zakochałam się w nim. Widać na nim tę różnicę w wadze w stosunku do Ani - jednak dziecko 3350g jest zdecydowanie drobniejsze od malucha 4600g. Ania od razu była konkretną kobietką, a Pawełek jest taki mikrusowaty, ale cudowny i takie zabawne minki robi. Do tego rzeczywiście ma cieme i dość długie włoski - nie żaden meszek. No i okazuje się, że jest jednym z większych dzieci na oddziale - jego 3350g to dużo w porównaniu z maluszkami, które ważą od 2800g do 3200g. Jeden chłopaczek tylko się szczególnie wyłamał i odważył się przyjść na świat z masą 3800g. Jejku - a jak ja byłam w szpitalu to sporo było maluchów ważących ponad 3500g, moja Ania - 4600g i chłopczyk 5100g.






radowinkaala napisał(a):No i dziś dowiedziałam się, że Pawełek ma złamany obojczyk. Ponoć położna słyszała przy porodzie chrupnięcie typowe dla łamiącego się obojczyka, ale myślała że jej się przesłyszałoPotem pediatra orzekła, że owszem jest złamany, ale nic złego to nie oznacza i nie trzeba nic z tym robić. Paweł obiema rączkami ruszał, nie płakał z powodu ewentualnego bólu z tym związanego. Natomiast dziś kuzynka uczepiła się tego obojczyka i lekarka dla spokoju kazała rączkę usztywnić, przez co do domu wyjdą dopiero jutro. A ja zaczerpnęłam języka u pediatry mojej Ani i dowiedziałam się, że takie złamanie to rzeczywiście nic wielkiego i goi się bardzo szybko. Bardzo prawdopodobne, że już jest wszystko w porządku, a panika młodej mamy jest niepotrzebnym męczeniem dziecka.
Zatem odetchnęłam z ulgą, bo myślałam że takie złamanie jest czymś poważnym.


radowinkaala napisał(a):No i dziś dowiedziałam się, że Pawełek ma złamany obojczyk. Ponoć położna słyszała przy porodzie chrupnięcie typowe dla łamiącego się obojczyka, ale myślała że jej się przesłyszałoPotem pediatra orzekła, że owszem jest złamany, ale nic złego to nie oznacza i nie trzeba nic z tym robić. Paweł obiema rączkami ruszał, nie płakał z powodu ewentualnego bólu z tym związanego. Natomiast dziś kuzynka uczepiła się tego obojczyka i lekarka dla spokoju kazała rączkę usztywnić, przez co do domu wyjdą dopiero jutro. A ja zaczerpnęłam języka u pediatry mojej Ani i dowiedziałam się, że takie złamanie to rzeczywiście nic wielkiego i goi się bardzo szybko. Bardzo prawdopodobne, że już jest wszystko w porządku, a panika młodej mamy jest niepotrzebnym męczeniem dziecka.
Zatem odetchnęłam z ulgą, bo myślałam że takie złamanie jest czymś poważnym.
