Pewnie po raz setny, ale mam problem z Sergiuszem. Generalnie wydawało mi się, że to jest żelazny egzemplarz. Nie ulewał, kolki zaliczył dość umiarkowane (w porównaniu z siostrą), ze skórą zero problemów - no nie było się do czego przyczepić. Dietę rozszerzaliśmy powoli, pojedynczo, nadal nie jada wielu rzeczy, które teoretycznie już by mógł. Ale od kilku tygodni coś jest nie tak. Zaczęło się od pokasływania. Ale że do tego miał katar, więc diagnoza - spływa i od tego kaszle. Katar się wyleczył, pokasływanie zostało, ale teraz wyłażą jakieś zęby, więc krztusi się nadmiarem śliny. Osłuchowo czysto, apetyt i humor w normie. Kilka dni temu na plecach pojawiły się jakieś krosty, na rączce natomiast - dwie suche, łuszczące się plamki. Do tego - odparzenia: zaleczam, jeden dzień jest dobrze, potem wracają. Pieluchy zmieniłam, proszek ciągle ten sam, płyn do kąpieli też. Ja wiem, że to może być wszystko i że potrzebny lekarz, ale do przychodni z tym nie pójdę, bo do chorych nie chcę się pchać, a w zdrowych poziom hmmmmm

A nasz pediatra wyjechał na jakiś czas. Dlatego chciałam prosić o radę doświadczone w tej materii - co wywalić mu z diety na początek. Gluten? Mleko? Ale to by wyszło dopiero teraz, po tylu miesiącach?