przez Dodo » 24 września 2007, o 09:18
Współczuję wam tych nieprzespanych nocy. Ja z Natalią nie miałam, aż tak źle. Tak mi się wydaję, bo już nie pamiętam. Miała taki okres, kiedy budziła się o 2 i godzinę nie spała, ale z reguły siedział przy niej tatuś (jest kochany - do tej pory to on się zrywa jak mała obudzi się w nocy). Chcielibyśmy mieć jeszcze jedno dziecko ale przeraża mnie wizja nieprzespanych nocy. Cóż taki urok macieżyństwa.
Trzymajcie się - to minie.