przez JaMaska » 25 maja 2009, o 20:56
Mysz ostatnio dostaje nieomal histerii na widok owadów - wszelkiej maści od muchy, przez komary, że o pszczołach i innych większych nie wspomnę, o ile pszczoły i te duże jestem w stanie przełknąc to muchy i komary - jako codzienność sa dla mnie nie do przejścia.
Tłuamczyłam, rozmawiałam czy macie może jakieś świeże argumenty na fakt, że mucha i komar to standart? Nie wiem skąd się to wzięło, zupełnie z dnia na dzień i tak trwa od ok 2-3 tygodni, gdy Mysza zobaczy wrzeszczy i ucieka gdzie popadnie, wyjścia do miasta czy gdziekolwiek powoduje u mnie nerwowe triki bo zaczynam się zastanawiać kiedy zobaczy cos latającego i zacznie uciekać na oslep wpadając np pod samochód...wiem wiem czarnowidztwo ale upierdliwe to jest. POszukuje rozwiązania.
Uściski
JaMaska i Mysza
Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
— Juan Ramón Jiménez