Mnie, tak naprawdę mnie osobiście, nigdy nie denerwowało to, że Aga mówi: "nie lubię cię". Wiem, że może być w tym momencie wściekła, zdenerwowana, obrażona, że mogą nią targać rozmaite emocje, dlatego nigdy nie biorę takich deklaracji na poważnie. Nigdy nie jestem na nią zła z tego powodu, jeśli już to przez to, że nie słucha poleceń, przekracza jakieś postawione granice, robi rzeczy, które mogą być dla niej niebezpieczne. Nasze rozmowy, dotyczące konfliktu, wiążą się zazwyczaj z wytłumaczeniem, dlaczego czegoś nie wolno oraz z uświadomieniem Agusi jej własnych emocji i ich przyczyn.
Jeśli chodzi o słodycze, to dajemy jej zawsze po posiłku: śniadaniu, obiedzie czy kolacji. I też kiedyś próbowała szantażować: "nie będę cię lubić, będziesz niegrzeczna jak mi nie dasz czekoladki!". Rozbawiło mnie to wtedy i odpowiedziałam: "Ok. Ale czekoladka i tak dopiero po obiedzie". Na tym temat się zakończył i już nie powrócił.
