nienawidzę Cię mamo

Moderator: Krobka

Baska
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 19:01
Lokalizacja: Kraków

nienawidzę Cię mamo

Postprzez Baska » 14 marca 2009, o 00:23

Ja nie jestem specjalistką od dzieci, tylko od informatyki.
Ale mając dziecko doszkalam się, czytam szperam i chce się uczyc.
Wiem, że 4 lata, to okres buntów, stawiania na Swoim itd. Wiem, że jak Kubek mówi "nie lubię Cię", "Jesteś niegrzeczna" itd. (z tym nienawidzę, to przesadziłam, ale taki jest wydźwięk) to jest to skierowane nie przeciw mnie, tylko moim temu co mu każę/bronię.
Nie biorę tego do siebie, nie obrażam się.

Ale z drugiej strony nie odpowiada mi, że on tak do mnie mówi. Wybiegając w przyszłośc dopuszczam dyskusje, nie zawsze muszę miec racje i chcę z dzieckiem rozmawiac. Ale nie uznaję też modelu "koleżanka" w tym wieku. Pewne reguły musi zaakceptowac, czy mu się to podoba, czy nie.

I teraz pytanie jak reagowac na takie odzywki. Mój pomysł jest taki, żeby powiedziec, że rozumiem złośc, ale nie chcę, żeby tak mówił.("Rozumiem co czujesz, ale mnie jest przykro jak mówisz, że mnie nie lubisz. Wolę, żebyś powiedział, że nie lubisz tego zakazu/tej sytuacji").
Nie chciałabym, żeby mu to zostało.
Czy taki pomysł ma sens? Czy nie zwracac na to uwagi (mówię o słowach, nie o buncie), bo mu minie i zapomni? A ja się zbytnio czepiam
o słowa.
Jak Wy reagujecie w takich sytuacjach ?
Pozdrawiamy Baśka i Kubuś
<img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;8;80/st/20041105/n/Kubus/dt/6/k/50fa/age.png">

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 14 marca 2009, o 00:34

Myślę, że się czepiasz :x
Moim zdaniem to nic nie znaczy - nic realnego - dziecko w tym wieku dopiero uczy się rozpoznawać emocje, nie mówiąc o ich nazywaniu i sprawnym, adekwatnym wyrażaniu.

Ja np. dziś usłyszałam "nie będę ciebie kochała za chwilę jak coś tam...". W chwilach dużych emocji nie zwracam uwagi, skupiam się na przedmiocie tych emocji. Najczęściej mówię - wiem, że jesteś na mnie zła, ja też jestem teraz zła, ale kocham cię i nie przestanę z powodu tej kłótni itp. Albo: bardzo cię kocham, ale strasznie się teraz na ciebie złoszczę. Nauczyłam małą tego samego - już troszkę umie oddzielić ogólną miłość od chwilowej nienawiści (bo wierzę, że w chwili histerii i buntu to jest żywa, piekąca i rozlewająca się nienawiść).

Poza tym myślę sobie, że nadrzędnym celem dla mnie jest autentyczne komunikowanie uczuć (uczuć, nie ocen) i pewnie wiele razy usłyszymy na etapie dojrzewania coś podobnego kalibru.

A co do obecnego etapu - dla mnie pouczająca była historyjka, jaka się rozegrała kilka tygodni temu. Przyszłam po Idę do przedszkola, stanęłam w drzwiach sali i ją wołam. Ona w tym czasie stała koło kolegi przy stoliku, przy jakichś zabawkach. Jak mnie zobaczyła, wykrzywiła się do łez, tupnęła nogą, założyła ramiona i powiedziała, że ona nie pójdzie do domu. Pani wzięła ją na bok na rozmowę - o co chodzi itp. Nie powiedziała. Odebrałam ją w totalnym buncie, nafochowaną, złą na mnie. Po godzinie udało mi się dowiedzieć, co było przyczyną złości do mnie i odrzuacania kontaktu ze mną - Igor nie pozwolił jej się bawić (sekundę przed moim przyjściem) wymarzonym krasnoludkiem. :twisted: Tyle w temacie kontroli emocji i stawiania im granic u czterolatków. :roll:
Obrazek
Obrazek

Kratka
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 3903
Dołączył(a): 7 września 2005, o 18:45

Postprzez Kratka » 14 marca 2009, o 10:17

Melba napisał(a):
Ja np. dziś usłyszałam "nie będę ciebie kochała za chwilę jak coś tam...". W chwilach dużych emocji nie zwracam uwagi, skupiam się na przedmiocie tych emocji. Najczęściej mówię - wiem, że jesteś na mnie zła, ja też jestem teraz zła, ale kocham cię i nie przestanę z powodu tej kłótni itp. Albo: bardzo cię kocham, ale strasznie się teraz na ciebie złoszczę. Nauczyłam małą tego samego - już troszkę umie oddzielić ogólną miłość od chwilowej nienawiści (bo wierzę, że w chwili histerii i buntu to jest żywa, piekąca i rozlewająca się nienawiść).

Poza tym myślę sobie, że nadrzędnym celem dla mnie jest autentyczne komunikowanie uczuć (uczuć, nie ocen) i pewnie wiele razy usłyszymy na etapie dojrzewania coś podobnego kalibru.



Postępuję podobnie. Na słowa: "nie kocham cię już, nie lubię...", odpowiadam: a ja cię kocham nawet wtedy gdy masz taki zły humor i jesteś wściekła jak dziś. Nie podoba mi się, że na mnie krzyczysz i nie słuchasz co do ciebie mówię, ale i tak bardzo mocno cię kocham".
I zauważyłam, że ostatnio często mała przychodzi do mnie i mówi np.: "popsuł mi się humor, bo tatuś nie pozwolił mi/bo ty nie pozwoliłaś mi ...". Czasami przynosi również mała karteczkę z narysowaną smutną buzią i łezkami które spływają z oczu, a nad rysunkiem napisane jest: "tak". :cool: Wtedy ją przytulam, daję jej od siebie trochę dobrego humoru :wink: , po czym na spokojnie rozmawiamy o tym, dlaczego czegoś nie wolno? Ja tłumaczę, ona słucha. A potem razem wymyślamy jakąś inną fajną rzecz, którą można zrobić zamiast tej, której nie wolno.
Obrazek

atlantis75
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7891
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 19:13
Lokalizacja: z właściwej drogi

Re: nienawidzę Cię mamo

Postprzez atlantis75 » 15 marca 2009, o 20:49

W takiej sytuacji mówię: "a ja Cię bardzo kocham, chociaż czasami mnie wkurzasz". Odkąd przeczytałam, iż fakt, że dziecko w tym wieku ma odwagę powiedzieć tak do rodzica, świadczy o ogromnym poczuciu bezpieczeństwa, to w ogóle tego nie rozkminiam.
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
toska212
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1398
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 16:45

Postprzez toska212 » 16 marca 2009, o 09:23

Reaguję podobnie jak Wy.

„A ja Ciebie kocham, ale czasem jestem na Ciebie zła. Ale nawet jak jestem na Ciebie zła to i tak Ciebie kocham. Jak mi mówisz, że mnie nie kochasz to jest mi przykro.”

Kiedyś w przedszkolu powalił mnie tekst jednej z matek, która na stwierdzenie syna, że jej nie kocha odpowiedziała „Ja Ciebie też nie kocham”.
Obrazek

Baska
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 19:01
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Baska » 17 marca 2009, o 01:34

Taka reakcja jak opisujesz Tosca (ja Ciebie też nie kocham), to by mi do głowy nie przyszła...
Atlantis a gdzie wyczytałaś to o czym piszesz, że świadczy to o poczuciu bezpieczeństwa? Ja bym chętnie poczytała jakieś sensowne rzeczy o tym okresie, bo trochę sobie nie radzę...

Dzięki za Wasze posty. Już wiem co robic :).
Pozdrawiamy Baśka i Kubuś
<img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;8;80/st/20041105/n/Kubus/dt/6/k/50fa/age.png">

atlantis75
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7891
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 19:13
Lokalizacja: z właściwej drogi

Postprzez atlantis75 » 17 marca 2009, o 20:07

Baska, PW :)
Obrazek
Obrazek

Baska
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 19:01
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Baska » 18 marca 2009, o 00:56

Atlantis dzięki. Skorzystam z namiarów ;)
Pozdrawiamy Baśka i Kubuś
<img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;8;80/st/20041105/n/Kubus/dt/6/k/50fa/age.png">

monika
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 14:53
Lokalizacja: "prawie" z nad morza

Postprzez monika » 18 marca 2009, o 16:40

Baska napisał(a):Atlantis a gdzie wyczytałaś to o czym piszesz, że świadczy to o poczuciu bezpieczeństwa? Ja bym chętnie poczytała jakieś sensowne rzeczy o tym okresie, bo trochę sobie nie radzę...


a czy ja też mogę prosic?
odczuwam kolejny bunt, łącznie z trzaskaniem drzwiami, już się boję co będzie za kilka-naście lat

Avatar użytkownika
Leninka
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5153
Dołączył(a): 27 kwietnia 2005, o 11:02
Lokalizacja: z karuzeli co niedziela ;)

Postprzez Leninka » 18 marca 2009, o 17:15

A ja zaczęłam czytać "Wychowanie bez porażek" T. Gordona (kupione w małej księgarni za 5 zł. :wink: ) i przyznam, że zapowiada się ciekawie. Podobno do żadnych buntów dzieci nie musi dochodzić, nawet w wieku dojrzewania :shock: No, cóż- na razie wydaje mi się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe :wink:
Czy któraś z Was to czytała?
Leninkowa cukiernia domowa
Kinga
z Ninką (12 marca 2002 r.)
i Lenką (17 listopada 2004 r.)

Avatar użytkownika
jasmina
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4851
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 14:48

Postprzez jasmina » 18 marca 2009, o 18:25

Leninka napisał(a):A ja zaczęłam czytać "Wychowanie bez porażek" T. Gordona (kupione w małej księgarni za 5 zł. :wink: ) i przyznam, że zapowiada się ciekawie. Podobno do żadnych buntów dzieci nie musi dochodzić, nawet w wieku dojrzewania :shock: No, cóż- na razie wydaje mi się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe :wink:
Czy któraś z Was to czytała?
To była lektura obowiązkowa u mnie na studiach :-P Nic nie pamiętam, oprócz tego,że nasza prowadząca zajęcia (niezła jędza swoją drogą) miała absolutnego świra na punkcie tej ksiązki :x
Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. (Zafon)

monika
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2143
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 14:53
Lokalizacja: "prawie" z nad morza

Postprzez monika » 18 marca 2009, o 22:42

jasmina napisał(a):
Leninka napisał(a):A ja zaczęłam czytać "Wychowanie bez porażek" T. Gordona (kupione w małej księgarni za 5 zł. :wink: ) i przyznam, że zapowiada się ciekawie. Podobno do żadnych buntów dzieci nie musi dochodzić, nawet w wieku dojrzewania :shock: No, cóż- na razie wydaje mi się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe :wink: Czy któraś z Was to czytała?
To była lektura obowiązkowa u mnie na studiach :-P Nic nie pamiętam, oprócz tego,że nasza prowadząca zajęcia (niezła jędza swoją drogą) miała absolutnego świra na punkcie tej ksiązki :x


traktować to jako pozytywną rekomendacje?:)

Avatar użytkownika
Leninka
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5153
Dołączył(a): 27 kwietnia 2005, o 11:02
Lokalizacja: z karuzeli co niedziela ;)

Postprzez Leninka » 18 marca 2009, o 22:47

monika napisał(a):
jasmina napisał(a):
Leninka napisał(a):A ja zaczęłam czytać "Wychowanie bez porażek" T. Gordona (kupione w małej księgarni za 5 zł. :wink: ) i przyznam, że zapowiada się ciekawie. Podobno do żadnych buntów dzieci nie musi dochodzić, nawet w wieku dojrzewania :shock: No, cóż- na razie wydaje mi się to zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe :wink: Czy któraś z Was to czytała?
To była lektura obowiązkowa u mnie na studiach :-P Nic nie pamiętam, oprócz tego,że nasza prowadząca zajęcia (niezła jędza swoją drogą) miała absolutnego świra na punkcie tej ksiązki :x


traktować to jako pozytywną rekomendacje?:)

sie mi zdaje, że nie :D
Leninkowa cukiernia domowa
Kinga
z Ninką (12 marca 2002 r.)
i Lenką (17 listopada 2004 r.)

Avatar użytkownika
Leninka
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5153
Dołączył(a): 27 kwietnia 2005, o 11:02
Lokalizacja: z karuzeli co niedziela ;)

Postprzez Leninka » 19 marca 2009, o 09:12

Czytam o akceptacji zachowań dzieci przez dorosłych. Trochę się podzielę tym, co przeczytałam do tej pory, bo mówi w części o tym, o czym jest ten wątek.

Wiadomo, że kiedy jesteśmy wypoczęci, w dobrym humorze nasz zakres akceptacji dla dziecka i wszystkich zresztą dookoła jest duży. Kiedy jesteśmy zmęczeni, zdenerwowani pracą, boli nas głowa, te same zachowania dzieci mogą być nie do przyjęcia- za głośno się bawią, marudzą przy jedzeniu, nie są posłuszne.
Dzieci nie rozróżniają braku akceptacji zachowania od braku akceptacji osoby. Dlatego, jak myślę, mówią, że nas nie lubią, nienawidzą, nie kochają. Nas, a nie naszego zachowania. Kiedy mówimy- nie bierz kolejnego cukierka, już dość dziś zjadłeś- słyszymy "Nie lubie Cię". Nie potrafią naszego zakazu oddzielić od całości mamy. Chcą jeść cukierki, a nie mogą. Uważają więc, że ich nie lubimy, skoro zakazujemy.
Im więcej będzie braku akceptacji ich zachowań, tym te zachowania będą częstsze. A dzieci będą się utwierdzać w przekonaniu, że mama ich nie lubi.

Jak przeczytam co robić, zamiast nieakceptować, to też się podzielę.
Leninkowa cukiernia domowa
Kinga
z Ninką (12 marca 2002 r.)
i Lenką (17 listopada 2004 r.)

Avatar użytkownika
Krobka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 3468
Dołączył(a): 10 marca 2005, o 21:37
Lokalizacja: stąd

Postprzez Krobka » 19 marca 2009, o 11:47

Basiu, ja wrócę do Twojego pierwszego pytania. Wydaje mi się, że wcale sie nie czepiasz zanadto, ponieważ skoro o tym mówisz i myślisz, jest to dla Ciebie ważna sytuacja i podejrzewam, że kiedy słyszysz od Kubusia takie słowa jest Ci po prostu przykro (albo masz jakieś inne uczucia, np. ja w takiej sytuacji odczuwam bezradność, złość i smutek). Uważam, że masz prawo powiedzieć Kubie, co w takiej sytuacji czujesz - np. Jest mi przykro, kiedy mi mowisz że mnie nienawidzisz, bo mi na Tobie bardzo zależy. Takie zdanie nie obwinia, nie atakuje, wyraża co czujesz, a dziecko ma prawo to wiedzieć :) Ważne, żebyś nazywała swoje prawdziwe uczucia.
Można też "ugryźć" problem z innej strony : spróbować nazwać uczucia dziecka - "wyglądasz na rozzłoszczonego" i ... czekać na reakcję :) Z moich doświadczeń z dziećmi w różnym wieku wynika, że nazwanie uczuć bardzo pomaga im się z nimi uporać.

A co do Gordona - polecam :) zresztą wspomniana przeze mnie Szkoła dla Rodziców opiera się w dużej mierze na jego koncepcji :)

Pozdrawiam!!
<a href="http://www.snugglepie.com"><img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/94083.png"></a>

Następna strona

Powrót do Psychogadka

  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość