przez toska212 » 2 września 2009, o 14:42
Moja córunia najukochańsza jest dzieckiem grzecznym, przynajmniej ja za taką ją uważam i jak do tej pory nikt w przedszkolu nie zgłaszał żądnych uwag, co do jej zachowania a wręcz przeciwnie była wychwalana.
I tu niespodzianka.
Zdarzenie miało miejsce na placu zabaw na zabudowanej zjeżdżalni takiej jak bywają w McDonald’s, czyli że tak naprawdę nikt nie wie jak to było naprawdę.
W pewnej chwili rumor wielki i na siłę trzeba było rozdzielać Baśkę od jakiegoś chłopca.
Z relacji Baśki wynikało, że to on zaczął się przepychać a ona mu tylko oddała.
Czyli na mój gust oboje zawinili, po krótkiej mowie wychowawczej i po wyrażeniu skruchy przez Baśkę kazałam jej podejść do chłopca i przeprosić.
Podeszła do matki i chłopca, przeprosiła – kobieta i jej synek nawet nie raczyli spojrzeć na Baśkę i potraktowała ją jak powietrze.
Z jednej strony byłam dumna, że córka potrafi się obronić, z drugiej było mi wstyd za Baśkę, ale po tak obcesowym potraktowaniu jej przez mamusię i jej dziecko stwierdziłam, że w zdarzeniu tym jest więcej plusów niż minusów.
Następnego dnia bacznie obserwowaliśmy zachowanie chłopca – był on zarzewiem wszelkich drobnych konfliktów, widocznie Baśka była pierwszą, która mu się sprzeciwiła.
