Dziecko w czasach paranoi

Moderator: Krobka

Avatar użytkownika
kontrafalda
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7514
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 22:08

Dziecko w czasach paranoi

Postprzez kontrafalda » 17 września 2008, o 16:36


Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 17 września 2008, o 17:14

Eeeetam.
Z jednej strony owszem, istnieją mamusie i tatusiowie omamieni modami i metodami. Ok, zaczyna się od aktywnego udziału w szkole rodzenia, karmienie piersią na żądanie i jak najdłużej, obecnie dziecko tylko w chuście, bo w wózku to toksycznie ;) , obecnie - nie szczepienie na nic, bo nie, jedzenie tylko w słoikach lub nie daj Boże w słoikach (w zależności od koncepcji), matematyka dla niemowląt, angielski Helen Dorn zanim przemówi po polsku, trzylatek czyta i rachuje, tańczy walca i super pływa...i tak dalej....
Z drugiej - jest też mały kulcik "mam wyrodnych", które chełpią się i chlubią tym, że są pod prąd, że dziecko ma brudne zabawki i spędza dzień przed tv - i to też jakiś przechył. Pół biedy w brudnej zabawce czy oglądaniu (oby nie w nadmiarze) kreskówek, bieda w robieniu z tego nowej anarchistycznej religii...

Kiedy czytałam ten artykuł, rodziło się we mnie pytanie - dlaczego te mamusie dały się tak zwariować? Ok, presja, marketing, siła przebicia mamy i teściowej, mody, teorie, szum informacyjny...Ale czy nie jest tak, że jednak gros mam nie daje się zwariować, informacje filtruje, kieruje się swoją intuicją, ewentualnie babcinymi radami, które nigdy w sumie nie idą do lamusa? Kupa kobiet szybko uczy się być "wystarczająco dobrą mamą" - co właśnie postulują wszyscy, tak tu skrytykowani ;) psychologowie rozwoju człowieka. Kobiety te łapią równowagę i wybierają spośród zalewu informacji to, co dla ich dzieci, ich rodzin i nich samych jest korzystne.

Moim zdaniem te mamy omotane "jedyną słuszną ideą", choćby to była idea noszenia dziecka w chuście li i jedynie - to kobiety, ktore już na starcie macierzyństwa miały deficyt i z pasją neofity ugrzęzły w czymś, co wytycza im drogę i wyznacza szlaki. Równie dobrze mógł to by być nowy ruch religijny, akcja polityczna, ekologia czy co tam jeszcze. Akurat biologiczny czas wyznaczył pojawienie się dziecka - no to prądy ogniskują się koło dziecka. I mamy kolejne nurty: poród tylko siłami natury i bez znieczulenia, karmienie tylko na żądanie własnym mlekiem, chusta, żadnej skórki od chleba przed pierwszym rokiem życia, pływanie od noworodka itp.
Ale czy na pewno robi to z nami "przemysł"? ;)

_________

Edit : "deficyt" = nie uwierzę, by kobitka z równowagą mentalną zapierała się przy jakichś bzdetach i zamęczała nimi siebie, dziecko i otoczenie. No, dłużej niż tydzień ;)

A poza tym - specyficzne czytanie informacji:
Według zeszłorocznych badań TNS OBOP aż 84 proc. rodziców przyznaje się do frustracji i przemęczenia.


Ok, tylko gdzie tu jest napisane o źródłach przemęczenia? Ja na przykład jestem przemęczona tym, że mam ruletkę pediatrów w przychodni, co zmusza mnie do szukania lekarzy prywatnych, co zmusza mnie do wydatków, co zmusza mnie do dorabiania na tych lekarzy po godzinach itp. Albo tym, że mi państwo nie dofinansowuje niani. Albo - żeby nie było, że taką materialistką jestem - że stoję w korkach i stresuję się, że dziecko za mną tęskni. Albo najmocniej to mnie teraz pani Hall frustruje (no dobrze, ona też ma syndrom neofity i prze jak taran ;), pasuje więc do naszych rozważań ). Statystyka to podatna plastelina w rękach chcącego ;)
Ostatnio edytowano 17 września 2008, o 17:39 przez Melba, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
kontrafalda
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7514
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 22:08

Postprzez kontrafalda » 17 września 2008, o 21:16

A mi się wydaje, że łatwiej się na to wszystko złapać przy pierwszym dziecku. Jak czytam rówieśnicze forum Sergiusza, to czasem nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Bo wg niektórych mam tam obecnych, najgorsze są właśnie babcine metody (wszystkie), a już szczytem szczytów jest stukanie metalową łyżeczką w poszukiwaniu zęba :wink:
Mnie cały ten nachalny marketing denerwuje strasznie. A zaczyna się chyba w ciąży od witamin dla ciężarnych. Później lecimy przez reklamy szczepionek. Ta na rotawirusa, wydrukowana na okładce książeczki szczepień - zdjęcie dziecka z wenflonem i napis "mamo ja nie chcę iść do szpitala" jest jak dla mnie wyjątkowo sugestywna (co nie znaczy, że ją kupiłam :wink: ). Nóż się w kieszeni otwiera :twisted: Kolejny aspekt - zalecenia żywieniowe. Nie dalej, jak 3 lata temu, najgorszą zbrodnią na własnym dziecku :wink: było zbyt wczesne wprowadzanie glutenu - traktowanego niemal jak trucizna. W roku 2008 natomiast, od glutenu należy zaczynać rozszerzać dietę niemowlęcia karmionego piersią :) Mamy więc kolejną gamę niezbędnych dziecku produktów - kilka dni temu nawet sama dałam się na jeden złapać: zakupiłam kaszę manną Bobovity, na mleku modyfikowanym (i stracilam 7 zł, bo jest tak cholernie słodka, że dziecku jej nie podam). A propos mleka - modyfikowane należy podawać już nie "tylko" do trzecich urodzin, ale również "po trzecim roku życia". Itd. itp. Można się na to złapać, szczególnie jeśli szuka się informacji w dzieciowych gazetach.

PS Przyznaję się do posiadania chusty. I Ergo na dodatek :wink:

Avatar użytkownika
czarnaMa
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4149
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 20:40
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez czarnaMa » 17 września 2008, o 23:30

Zgadzam się z Moniką, że drugie dziecko wiele prostuje. Oraz że sama dałam się kilka razy złapać w pułapkę - dałam sobie wtłoczyć do głupiego łba, że jestem złą mamą bo (nie karmiłam piersią do osiemnastki na przykład).
Teraz mam zdecydowanie więcej rozwagi, szczerze mówiąc mniej też szukam różnych dzieciowych informacji, bo wiele już po prostu wiem, więc trudniej mnie namierzyć wszelkiej maści marketingowcom.
A chustę też mam, ale bez ideologii i nie używam od dawna.
Obrazek
Obrazek

misiajagodka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 11 maja 2007, o 14:10
Lokalizacja: centrala

Postprzez misiajagodka » 18 września 2008, o 09:27

A ja się wypowiem bez czytania artykułu na temat modnych rodziców.
Jak ktoś w ogóle jest życiowym snobem to będzie też snobistycznym rodzicem, bo inaczej nie potrafi. I będzie robił teatr z tego, że jego niemowlę uczy się języków obcych i chodzi na basen itd.
Mnie też przychodzą do głowy "modne" pomysły, ale staram się je jakoś sensownie weryfikować wg przydatności. Jak idziemy na basen z Igorem to od czasu do czasu i nie po to żeby został mistrzem olimpijskim, tylko dlatego, że Igor uwielbia wodę. I piersią karmiłam go też nie dlatego, że tak modnie, ale dlatego, że dostrzegam wyższość mleka matki na sztucznym mlekiem i miałam taką możliwość.

Ale przyznaję się bez bicia, że spece od marketingu potrafią i na mnie znaleźć sposób
Mama Igorka (ur. X'06) i Pawełka (ur. I'09) lubię sobie poczytać

Avatar użytkownika
Mogabi
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 marca 2007, o 20:19
Lokalizacja: tu i tam

Postprzez Mogabi » 18 września 2008, o 11:02

:shock:
...córka Idka w gimnazjum napisała na dłoni długopisem imię chłopaka, który jej się podobał, usłyszałam od szkolnego psychologa, że takie pisanie po rękach to pierwszy krok do samookaleczania się i myśli samobójczych.
No to ja juz dawno powinnam nie zyc, bo po rekach pislam nagminnie (byly dobra pomoca naukowa ;) )
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 18 września 2008, o 11:11

A przepraszam, mnie się chusty bardzo podobają i jak kiedyś się jeszcze rozmnożę, to na pewno sobie taką kupię. Mniej natomiast podobają mi się mamy, które są skłonne wydrapać innym mamom oczy za wożenie dziecka wózkiem ;)

Ja też wiele razy ulegałam paranoi i panice (do dziś nie zaszczepiłam na pneumokoki i do dziś się zastanawiam,czy dobrze). Po porodzie w głos płakałam, bo nie miałam sterylizatora, a nie karmiłam piersią. Na szczęście przyszedł do domu perdiatra i popukał mnie w głowę, oraz zalecił, by za kilka miesięcy dziecko czasem jadało z podłogi ;)

Oczywiście, że rodzice to super target - tylko widzę, że każdy takim targetem może się stać. Czegóż to nie ma na psim czy kocim rynku chociażby... ;)

Tylko myślę sobie, że jak ktoś jest w miarę spionizowany, to jednak nie będzie czynił z chusty, Puriny czy pasty odkłaczającej swojej nowej religii ;)
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
toska212
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1398
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 16:45

Postprzez toska212 » 18 września 2008, o 14:29

Świat dąży o usystematyzowania, opisania i skatalogowania.
Nie jest to do końca złe, ale żeby się w tym połapać sięgamy do poradników, instrukcji i zaczynamy się w tym gubić.
Smutne jest to, że żeby sobie ten fakt uświadomić musimy o tym przeczytać w poradniku no chyba, że wcześniej nastąpiło zmęczenie materii i otrzeźwieliśmy się z owczego pędu.
Obrazek


Powrót do Psychogadka

 


  • Podobne wątki
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość