przez blackbird » 29 sierpnia 2009, o 16:14
Zmieniam sie bardzo,to zreszta jedna z nielicznych cech jakie w sobie lubię-dobrymi argumentami można mnie przekonac nawet do zmiany poglądów, chociaż używam słów "nigdy" i "zawsze" to nie myslę w tych kategoriach,nie przekreślam ludzi(czasem od nich odpoczywam), daję im drugie szanse,jestem gotowa zmienić zdanie na ich temat,konstruktywna krytyka zmusza mnie do refleksji(niestety niekonstruktywna niekiedy tez) -wyciągam wnioski przepoczwarzam sie-kiedys tego o sobie niewiedziałam, od mojej koleżanki z dzieciństwa dowiedziałam się że mnie za to podziwia,przemyślałam to i stwierdziłam ,że rzeczywiście chyba taka jestem,lubię to .Mimo ,że ktoś pochopnie mógłby stwierdzić że jestem niekonsekwentna to konformizm jest mi obcy,po prostu wychodzę z założenia że tylko krowa nie zmienia zdania.Oczywiście wraz ze zmiana poglądów w nawet drobnych sprawach przychodzi zmiana spojrzenia na sprawy fundamentalne przy czym nie wydaje mi sie aby mój tzw. "kręgosłup moralny" na tym cierpiał

"To się skończy nim się obejrzysz.Ślady palców odbite na ścianie pojawiają się coraz wyżej i wyżej.A potem nagle znikają zupełnie."