Ciężka choroba: JEDYNACTWO

Moderator: Krobka

Czy jesteś jedynaczką?

Tak
4
17%
Nie
19
83%
 
Liczba głosów : 23

misiajagodka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 11 maja 2007, o 14:10
Lokalizacja: centrala

Ciężka choroba: JEDYNACTWO

Postprzez misiajagodka » 23 września 2008, o 10:01

Jak już wspomniałam w wątku kulturalnym, dostałam od przyjaciółki jedynaczki książkę "Jedynacy". Z dedykacji wynika, że było to równo rok temu. Mam ogromny problem z przebrnięciem przez nią, bo najpierw kłóciłam się z jej treścią (jestem jedynaczką), a teraz ciągle drażni mnie jeszcze sposób opisu problemu przez autorów. Jakby jedynactwo było jakąś ciężką nieuleczalną chorobą, a jedynacy chodzącymi dziwolągami nie przystosowanymi do życia. Jestem ciekawa, co myślicie o jedynakach, jak wiele z Was jest jedynaczkami i czy macie lub miałyście jakieś obawy związane z jedynactwem Waszych dzieci.

Książka ta nie opiera się na frazesach typu "jedynacy to egoiści", bo inaczej walnęłabym ją w kąt i zapomniała o niej po 24 godzinach. Jako młoda dziewczyna nie chciałam mieć rodzeństwa, bo znam zbyt wiele przypadków wielkich kłótni i niesnasek wśród dorosłych już rodzeństw. Nie czułam się samotna, bo miałam zawsze spore grono kolegów, a teraz analizuję i widzę, że moje najważniejsze związki to związki z jedynaczkami. I moje pierwsze poważne związki z chłopakami to także związki z jedynakami.
Czytam w "Jedynakach", że dźwigam wielką odpowiedzialność, bo jestem jedyną kartą, na którą postawili moi rodzice. Odpowiadam nie tylko za swoją ale i ich przyszłość jako jedyna, a więc odpowiadam za ich samopoczucie. Już w dzieciństwie jedynak otoczony przez dorosłych zachowuje się znacznie doroślej niż jego rówieśnicy, więc rodzice w naturalny sposób polegają na nim jak na doroślejszym niż faktycznie jest i tak napędza się machina. Im lepiej jedynak sobie z tym radzi, tym większe stają się wymagania i rodzi się "stary-malutki". To nadmierne poczucie odpowiedzialności zaczyna doskwierać w dorosłym życiu, bo zaczynamy czuć się odpowiedzialni za zbyt wiele i zbyt wielu.
Kolejny problem to spełnianie oczekiwań rodziców, które nie ma szans rozłożyć się na kilkoro dzieci i obarcza jedynaka. Rodzące się z tego powodu poczucie obowiązku, które wchodzi w krew. Niefajnym tego skutkiem może być wykorzystywanie jedynaków przez innych ludzi (czasem rodziców) i łatwość wpędzania ich w poczucie winy.
Nawet to, że w dzieciństwie cała uwaga skupia się na jedynym dziecku ma powodować nieuzasadnione poczucie, że cały świat nam się przygląda i deliberuje nad naszymi niedostatkami. Nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie, w zespole w pracy, czy w małżeństwie ma wynikać z tego, że w dzieciństwie nie braliśmy udziału w przepychankach. Łatwo nas zranić choćby słowem, bo jesteśmy nieodporni na docinki i łatwiej nas oszukać, bo jesteśmy łatwowierniejsi. Mamy większą potrzebę posiadania własnej przestrzeni, bo w dzieciństwie nie dzieliliśmy się nią z innymi itd itd itd

I już sama nie wiem, czy to jakaś psychologiczna sztuczka, czy zbyt łatwo uległam stylowi autorów, ale zaczynam się dopatrywać wszystkich swoich nieszczęść w niedostosowaniu społecznym. Przede mną jeszcze kilka rozdziałów. Za chwilę pewnie się dowiem, że będę jako jedyna obarczona opieką nad rodzicami i jak mnie to dobije.
Widziałam tez już podczas kartkowania, że jest i apel: " Drodzy rodzice jeśli planujecie mieć tylko jedno dziecko, lepiej nie miejcie go wcale".

Zastanawiałyście się kiedyś nad jedynactwem? Czy Wy też postrzegacie je jako wielkie nieszczęście? Pozwalam sobie zamieścić ankietę, bo jestem bardzo ciekawa, ile wśród nas jest jedynaczek.
Mama Igorka (ur. X'06) i Pawełka (ur. I'09) lubię sobie poczytać

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 23 września 2008, o 12:44

Do tematu "jedynactwo" na forach podchodzę ostrożnie, bo widziałam juz wiele pyskówek na ten temat. Mam nadzieję, że dyskusja, jaka się tu (oby) wywiąże, nie będzie dotyczyła stereotypów {nie-jedynacy o jedynakach "egoiści", jedynacy o nie-jedynakach: "biedulki muszące się dzielić miłością i dobrami" -> tak z grubsza ciosając trendy takich rozmów}. Dziś niespecjalnie mam czas na wielkie pisanie, choć chętnie wrócę do tematu w wolnej chwili.
Nie mam wątpliwości, że mnie lepiej było w wersji nie-jedynaczka. Przez 7 lat byłam jedynaczką, potem pojawiła się siostra - do dziś najbliższa mi osoba, największa przyjaciółka, emocjonalnie jesteśmy spępowione do granic możliwości - i dobrze nam z tym. Wiem, jak jest być jedynakiem (dzieckiem) i jak jest być nie-jedynakiem - wolę tę drugą wersję.
Wiele mojego myślenia o kolejnym dziecku (dziaciach?) wiąże się z dobrem mojej córki. Nie chcę, by była jedynaczką. Chcę, by miała kogoś, z kim będzie się mogła sprzymierzać, kląć na starych i mieć swój świat, niedostępny dla mnie i mojego męża. Diada powinna wyglądać "matka-ojciec" oraz "dzieci", a nie "tatuś z córeczką", czy inne konfiguracje.
Moja córka ma 4 lata i jestem zmęczona MOIM skupieniem na niej. Uważam, że na zdrowie wyszłoby jej, gdyby jej katary nieco mniej mnie zajmowały, bo oprócz jej kataru miałabym na głowie jeszcze kaszel czy inną kolkę drugiego dziecka. Nie chcę, by wyrastała w poczuciu "partnerstwa" ze mną - obyśmy porozumiewały się jak najświetniej, ale mam chęć być też zgredziarą, z której robi się z siostrą jaja za plecami. To zdrowsze.
Kiedy mężowi rzednie mina na myśl o kolejnych pieluchach i nieprzespanych nocach, rzucam - wiesz, ale łatwiej im się będzie zrzucić na nasze trumny - i to do niego trafia. Brutalne? Tak. Ale widziałam - i w swojej rodzinie i wśród bliskich przyjaciół - mękę i ciężar opieki nad starszymi rodzicami, czy choćby bólu po ich odejściu. Ten ból dzielony z siostrą, bratem - dzieli się chyba jednak na pół.

Mialo być krótko ;) ale mogłabym jeszcze epistołki....
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 23 września 2008, o 12:50

PS. Już tak naprawdę na szybko - nic mnie tak nie osłabia, jak szukanie "jedynej słusznej wykładni" w jakimś oklepanym schemacie. Owszem, jedynactwo może powodować jakieś tam powikłania emocjonalne, tak samo jak może powodować je denna relacja z rodzeństwem, toksyczni rodzice mogą odebrać samoocenę, a bycie DDA być wyzwaniem dla własnego rodzicielstwa - niemniej nie lubię spojrzenia (to piszę pod kątem autorów książki, o ile trafnie zrozumiałam Twoją recenzję ich przekazu) etykietkowego - które miałoby tłumaczyć wszystkiei problemy.
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
blackbird
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 1603
Dołączył(a): 9 września 2005, o 12:49
Lokalizacja: wroclaw

Postprzez blackbird » 23 września 2008, o 13:08

jestem jedynaczką,jestem egocentryczką,jestem nieprzystosowana,nie nawiązuję łatwo kontaktów ,kiepsko wchodzę w grupę,mam poblemy z zaufaniem i z zacieśnianiem znajomości ale...
mam kilka przyjaciółek które mnie sobie chwalą,baaardzo często stawiam się na miejscu drugiego człowieka i ponoc nie mam poblemów z empatią,całkiem nieżle analizuje zachowania innych ludzi(nie jest to moja opinia wiec dlatego o tym tak śmiało piszę),nie mam problemu z myśleniem o potrzebach innych i z rezygnacją ze swoich na rzecz drugiego(no może czasem...)
mam obawy co do jedynactwa mojej córki,łatwiej by jej mogło być z rdzeństwem ,marzę o drugim dziecku ale go nie będe miała...
moim zdaniem jedynactwo to nie chorba,nie wydaje mi się żeby ono sparawiło że jestem jaka jestem,do głowy przychodzi mi mnóstwo innych cynników,ono było jednym z wielu,wiem że są ludzie lepsi odemnie ale są i gorsi więc więc dramatu nie ma...nieznosze demonizowania jedynaków i generalizowania tak wiele w końcu zalezy od rodziców,tak wiele od środowiska...ech...
Obrazek
"To się skończy nim się obejrzysz.Ślady palców odbite na ścianie pojawiają się coraz wyżej i wyżej.A potem nagle znikają zupełnie."

misiajagodka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 11 maja 2007, o 14:10
Lokalizacja: centrala

Postprzez misiajagodka » 23 września 2008, o 13:58

blackbird napisał(a):baaardzo często stawiam się na miejscu drugiego człowieka i ponoc nie mam poblemów z empatią,całkiem nieżle analizuje zachowania innych ludzi(nie jest to moja opinia wiec dlatego o tym tak śmiało piszę),nie mam problemu z myśleniem o potrzebach innych i z rezygnacją ze swoich na rzecz drugiego(no może czasem...)


No właśnie takie cechy uważałam za swoje zalety, a czytając tą niefortunną książkę dałam się wpędzić w myślenie, że to jest mój problem.
Mama Igorka (ur. X'06) i Pawełka (ur. I'09) lubię sobie poczytać

Avatar użytkownika
makoc
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1487
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 17:17
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez makoc » 23 września 2008, o 14:07

Czy jako niejedynak mogę się wypowiadać?
bardzo doceniam posiadanie rodzeństwa i w ogóle wychowywanie się w duzej rodzinie, przez babcie i ciotki. Dzięki temu czuję się bezpieczna, wiem, ze zawsze jakoś to będzie, bo mam oparcie w rodzinie. Wiem, że gdyby zabrakło mi kogos bliskiego, to zawsze jeszcze bedzie dookoła mnie tyle kochających osób, że sobie poradzę. I chciałabym, aby moja córka też miała takie poczucie. Dbam o jej relcje z dziadkami, ciociami, no i teraz męcze sie z nudnościami, bo zdecydowałam, że bedzie miała rodzeństwo, choć wcale nie przepadam za ciazą, porodem i niemowlakami. Po prostu nie potrafię sobie wyobrazić rodziny z jednym dzieckiem - czuję jakiś niedosyt. Aczkolwiek do czwóreczki, jaką maja moi rodzice, to raczej nie planuję dobijać ;-)
Ale w dzieciństwie zawsze marzyłam, żeby byc jedynaczką!!
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
czarnaMa
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4149
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 20:40
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez czarnaMa » 23 września 2008, o 22:21

Nie jestem psychologiem i nie mam pojęcia, czy są jakieś wiarygodne badania na ten temat, ale wydaje mi się, że generalizowanie w tej kwestii jest po prostu krzywdzące. Każdy z nas zna jedynaków, którzy są wspaniałymi przyjaciółmi i dzieci z rodzin wielodzietnych, których lepiej omijać z daleka.
Ja jedynaczką nie jestem i nie chiałabym być, mimo wielu chwil zwątpienia jestem też przekonana, że siostra to dla Zuzi najlepszy życiowy prezent (bo że Zuzka jest dla Marcysi bóstwem, to wiadomo).
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
asientos
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4112
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 21:34
Lokalizacja: z domowego "zacisza" ;-)

Postprzez asientos » 23 września 2008, o 22:50

A ja w zasadzie jestem jedynaczką - brat młodszy o 9 lat. czy się zastanawiałam nad jedynactwem?
Jak byłam mała chciałam mieć siostrę - zdarzył się brat. No i były chwile, że marzyłam być jedynaczką. Z perspektywy czasu cieszę się, że miałam brata - mam nadal, ale różnica wieku teraz widoczna - on wolny ja dzieciata.
A czy jestem egoistką (jestem) bo jestem/byłam jedynaczką, nie wiem i nie zastanawiam się. Nie zamierzam szukac usprawiedliwienia dla swoich wad (?) w stanie osobowym rodziny.
Moim dziewczynom bycie siostrami dodaje chyba smaku.
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
JaMaska
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 6171
Dołączył(a): 8 marca 2005, o 02:29
Lokalizacja: Ostrów nie-Tumski

Postprzez JaMaska » 23 września 2008, o 23:22

jestem jedynaczką i mam to w nosie, bo wszelkie uogólnienia są niekoniecznie ok

Cos z czym się zgadzam w wywodzie misijagóki to fakt, że będąc jedynakiem ma się 100% balastu rodziców, ok w moim przypadku ten balast jest ok - ale mam świadomośc, że ejstem wszelka radością i smutkiem totez często nie mówię Mamance, że coś nie tak, wolę Jej oszczędzić.

Egoistka? owszem - umiarkowana
Empatia? jak najbardziej
Relacje z ludzmi? wylewna nie jestem, ale dla najbliższych i owszem
Mam wrażenie, że akurat o zdrowiu psychicznym bardziej stanowi bardziej ogólno pojęte wychowanie a nie fakt bycia jedynaczką

Pamiętam jak sie bałam gdy wyprowadzałam się z mojej samotni i mojego tewrytorium dla akademika, do 3 osobowego pokoju - akazało się, że jest ok, i łatwiej niz myślałąm, ale docierałyśmy się chwilę i mieszkałyśmy razem z sukcesem 4 lata - w sumie 3 skrajnie różne dziewczyny (ja czarny popapraniec, one: jedna panienka z dobrego domu, druga dziewczyna ze wsi, z lekka zafiksowana na tle kk) - i myślę, że wszystkie wyniosłyśmy z domu szacunek dla drugiego człowieka i chciałabym aby Mysza tez tak miała.
Uściski
JaMaska i Mysza


Obrazek

Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
— Juan Ramón Jiménez

Avatar użytkownika
blackbird
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 1603
Dołączył(a): 9 września 2005, o 12:49
Lokalizacja: wroclaw

Postprzez blackbird » 23 września 2008, o 23:35

asientos napisał(a): Nie zamierzam szukac usprawiedliwienia dla swoich wad (?) w stanie osobowym rodziny.

no właśnie-trafiłaś w sedno
Obrazek
"To się skończy nim się obejrzysz.Ślady palców odbite na ścianie pojawiają się coraz wyżej i wyżej.A potem nagle znikają zupełnie."

misiajagodka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2672
Dołączył(a): 11 maja 2007, o 14:10
Lokalizacja: centrala

Postprzez misiajagodka » 24 września 2008, o 09:45

JaMaska napisał(a):Cos z czym się zgadzam w wywodzie misijagóki


Tylko błagam, nie traktujcie tego, co napisałam jako moje przemyślenia. To wyciąg z tego, co przeczytałam w tej popapranej książce :?
Mama Igorka (ur. X'06) i Pawełka (ur. I'09) lubię sobie poczytać

Avatar użytkownika
amaterasu79
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2669
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 18:54
Lokalizacja: El Blonc

Postprzez amaterasu79 » 24 września 2008, o 12:54

Jestem jedynaczką. Nie uważam, że stała mi się z tego powodu krzywda. Zawsze, odkąd pamiętam, byłam typem samotnika i było/jest mi z tym dobrze. I nie chciałam mieć rodzeństwa. Czasami mam wrażenie, że jestem totalnie aspołeczna (co dziwne, w mojej pracy mam podobno do ludzi świetne podejście). Tak samo jak Jamaska, uważam się za umiarkowaną egoistkę, co to myśli jak sobie dogodzić, bez szkodzenia innym, dla własnego zdrowia psychicznego. Myślę nawet, że jestem być może silniejsza, bo w końcu zawsze byłam zdana tylko na siebie, rodzice dawali mi tyle wolności, bym była w stanie ją docenić, bez uszkadzania naszych relacji.
I strasznie mnie wkurza (choć ostatnio już się znieczuliłam), kiedy ciągle słyszę, że Zuza POWINNA mieć rodzeństwo. Bo to tak, jakby ktoś mi powiedział, że jestem w jakiś sposób upośledzona/nienormalna/gorsza/skrzywdzona. A ja po prostu jestem zadowolona z tego jaka jestem i z moich dziwactw. I wcale nie jestem pewna, czy gdybym miała rodzeństwo byłabym innym człowiekiem. Może tylko mój brat/siostra nie mieliby ze mnie pożytku?
I mnie też wkurza właśnie takie szufladkowanie. Zresztą jak każde.
Obrazek

Avatar użytkownika
Leninka
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5153
Dołączył(a): 27 kwietnia 2005, o 11:02
Lokalizacja: z karuzeli co niedziela ;)

Postprzez Leninka » 24 września 2008, o 15:49

Po pierwsze:
Nie lubię wszelkiego uogólniania.
Nie wiem czemu ma to służyć.

Po drugie:
Czy do życia potrzebne nam jest zdiagnozowanie wszystkiego co się rusza, zdefiniowanie każdego problemu i odnalezienie jego źródła w rozchwianiu emocjonalnym prababci? :roll:

Ja nie jestem jedynaczką, mam brata młodszego o rok i 3 miesiące. I co z tego? Wiele z cech, które zacytowała z książki misia posiadam. Nabyłam je pewnie w jeszcze inny sposób, niż poświęcanie czasu przez rodziców tylko mnie.
Mnie nie pomoże to, że wiem w jaki sposób i kiedy nabyłam te cechy. Ważne, że je znam i staram się z nimi walczyć.
Leninkowa cukiernia domowa
Kinga
z Ninką (12 marca 2002 r.)
i Lenką (17 listopada 2004 r.)

Avatar użytkownika
lidzia77
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 1986
Dołączył(a): 7 września 2005, o 21:20
Lokalizacja: Ostrów Wlkp.

Postprzez lidzia77 » 21 listopada 2008, o 00:18

Mam siostre młodszą o 6 lat i brata młodszego o 9 i cieszę się z całego serca że ich mam.
Szczególnie siostre (nawet teraz jak jest tak daleko ode mnie mamy bardzo bliski kontakt)
Zawsze myślałam że też będę miała taki model rodziny-2+3 ale na razie 2+2 mi w zupełności mi wystarcza:) :x :P
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 21 listopada 2008, o 00:28

Lidzia, a jak oceniasz tak dużą różnicę wieku, jak między Tobą a rodzenstwem? Napisz proszę coś o relacjach w dziecinstwie i teraz, ciekawa jestem.
Obrazek
Obrazek

Następna strona

Powrót do Psychogadka

  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość