Gdybyście mogły jeszcze raz dokonac wyboru swojego zawodu/ wykonywanej pracy - zmieniłybyście kirunek wykształcenia? kierunek studiów? firmę? czy po prostu pracę?
Albo może mówiąc inaczej: praca marzeń, wymarzone zajęcie, firma...?
Idąc na studia byłam na etepie zakręconej matematyczki (i do dzis nie rozumiem jak to się stało, że nie dostałam się na matematykę, ja matematyczny mistrzunio

, ze łzami w oczach zaniosłam papiery na chemię na polibudzie), wybrałam matematyke bo wejście na ASP miałam w kieszeni (i nie żebym była az tak doskonała

) - wybór choć z przypadku okazał się w miare trafiony, w miarę bo chciałam zrobić specjalizację w kooperacji z AM z surfaktantów i układów zdyspergowanych

a uściślając to nie detergenty tylko AM wydział Farmacji ma specjalizację z kosmetyków - i marzyłam o tej specjalizacji - niestety nie AM ale rodzima polibuda zrobiła na tyle pod górę, że odechciało mi się (tak, tak zabrakło mi samozaparcia - bo mogłam stanąc na głowie !)
Następny wybór , którego nie dokonałam to nie zostanie na doktoranckich, ale cóż nie stac mnie było, jestem typem naukowca więc wybrałam branżę farmaceutyczną - życie zweryfikowało.
Praca marzeń? Dział badań w firmie farmaceutycznej, kosmetycznej (ale dokładnie to strefa marzeń bo chemia nie przewidziała biologii i mam ubytki)
W sumie jestem w miejscu, które gwarantuje mi poniekąd święty spokój, ale satysfakcja? no ok, ciągle musze sie uczyć i chcę - jednak coś mam ochotę nieraz zmienić i nieraz sie zastanawiam czy potrafiłabym zarabiać na na tzw sztuce? czy potrafiłabym zamienic pasję w zarobkowanie? Pozostanie bez odpowiedzi.