przez jasmina » 15 grudnia 2009, o 16:47
He he, misia, ja podobnie. Książkę czytałam dwa razy, za pierwszym razem mnie odrzucało od tych męskich-niemęskich tkliwości, za drugim razem z racji braku romantyzmu we własnym związku niejako doceniłam czułostkowośc Wiśniewskeigo i lepiej strawiłam. Film obejrzałam dopiero w telewizji, bo recenzje miał straszne i do kina szkoda było iść. I nawet mnie zaskoczył pozytywnie- nie oszukujmy się, rewelacji nie ma, ale miło popatrzeć na ekskluzywną Polskę i Cielecką. A co do ekranizacji książek- jeszcze taka nie powstała,zeby choć do pięt dosięgła książce;)Moje osobiste zdanie.
Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. (Zafon)