Przejazd pociągiem...

Rodzic też ma swoje życie

Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75

Avatar użytkownika
ANIIA
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 24 września 2005, o 11:21
Lokalizacja: tarnów

Przejazd pociągiem...

Postprzez ANIIA » 10 sierpnia 2006, o 13:08

No właśnie kobietki czy któryś z naszych dzieciaczków jechał/a już pociągiem i ew jak sie sprawował? bo jutro nam sie kroi przejazd godzinny i nie wiem czego oczekiwać :roll:
<a href="http://www.snugglepie.com"><img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/301499.png"></a>

Avatar użytkownika
jasmina
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4851
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 14:48

Re: Przejazd pociągiem...

Postprzez jasmina » 10 sierpnia 2006, o 13:10

my jechałyśmy godzinę właśnie, ale prawie całąIsia przespała. poza tym siedziała w wózku (przedział służbowy- wlazłam tam z wózkiem) i przyglądałą się ludziom. Godzinnego bym się nie obawiałą- miej picie, coś do chrupania, jakąś książeczkę i spokój.
Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. (Zafon)

Avatar użytkownika
ANIIA
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 24 września 2005, o 11:21
Lokalizacja: tarnów

Postprzez ANIIA » 10 sierpnia 2006, o 19:49

Dziękuje dziewczyny za wskazówki :)
<a href="http://www.snugglepie.com"><img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/301499.png"></a>

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Postprzez radowinkaala » 11 sierpnia 2006, o 23:44

Wiem, że już po sprawie, ale napiszę. Jechaliśmy z Anią 2,5 godziny pociągiem. Jeśli chodzi o mnie to myślałam, że będzie gorzej, ale i tak było ciężko. Tyłka w miejscu nie zagrzała - cały czas chciała chodzić, zaczepiała pasażerów - podczas jazdy w jedną stronę jechali prawie sami markotni biznesmeni i równie nietęgie bizneswomanki :wink:, natomiast wracając do domu mieliśmy w przedziale towarzystwo, które się dość żywo Anią interesowało, bo tego wymagała, ale wcale się Ani nie dziwię, że miała wszystkiego dość skoro przez 7 poprzednich godzin była uwięziona w samolocie. Niemniej z całą pewnością nie siedziała na tyłku - nie było mowy o dłuższym oglądaniu książeczek czy karmieniu lali. Pokazała co potrafi :twisted:
Cieszę się, że przeżyliśmy!
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
ANIIA
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 24 września 2005, o 11:21
Lokalizacja: tarnów

Postprzez ANIIA » 16 sierpnia 2006, o 14:52

Relacja dla zainteresowanych: przejazd TAM nie bardzo udany bo wybraliśmy się w porze kiedy Laura ma akuratnie południowe spanie i marudna była okropnie, przejazd ZPOWROTEM udany najpierw zawstydziła się okropnie pana który z nami akurat siedział i dziecka nie było a potem wybraliśmy się na przechadzke po pociągu i pan konduktor zaprosił nas do samego przodu i Laura miała okazje "prowadzić" pociąg :lol: emocji było tyle że w domu zasnęła jak kamyczek i przespała trzy i pół godziny..... :D
<a href="http://www.snugglepie.com"><img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/301499.png"></a>


Powrót do Nasze sprawy

  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość