Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75














I chociaż nieraz wściekam się, gdy mój (myśliwski) pies złapie trop i znika mi z pola widzenia np. na 15 minut, to nie mogę zrozumieć, jak można - kochając zwierzęta - opowiadać się za otruciem psa, bo "swoje już przeżył". Przepraszam, ale dla mnie to niepojęte - strach pomyśleć, jaki los mógłby spotkać takiego nieszczęśnika ze strony człowieka "niekochającego zwierząt".



