Oba porody sama

na pierwszy mąż nie zdążył, bo jechał z Zakopanego a ja rodziłam w Warszawie (jak Agatka się urodziła to on był dopiero w Krakowie), przy Fanusiu musiał zostać z Agatą w domu bo moi rodzice nie zdążyli dojechać... zresztą ja rodziłam w takim tempie, że w ogóle ciężko byłoby komukolwiek zdążyć (przy rodzeniu Agaty mało co a nie zdążyliby mi naszykować łóżka do rodzenia i urodziłabym na stojąco

)
bardzo żałujemy, że tak się stało, bo chcieliśmy rodzić razem... ale było jak było... czasu nie cofniemy...