..mnie dopadł!!
Zaczęło się od wysypki w czwartek-myślałam że to jakieś uczulenie i smarowałam maściami Maksymilianka. W niedziele coś mnie tknęło i w google wstukałam "półpasiec" i zamarłam-zdjęcia wysypki identyczne jak moja własna!!
W poniedziałek wizyta u lekarza i diagnoza potwierdzona.
Choroba jak choroba... ale mnie prześladuje pech!!
Ferie z dziećmi spędziłam z anginą ropną w pokoju a teraz na walentynkowy wieczór mam zaplanowany wieczór (mam nadzieje że romantyczny:) w hotelu z masazami i spa. No i gdzie tu sprawiedliwość??
Pasożyt na brzuchu. Na szczęście wysypka nie jest za duża ale nie można jej za bardzo moczyć w wodzie. Do tego dochodzi ból (w moim przypadku zeber) Znajomi mnie straszą że ten bół i wysypka to się może jeszcze rozwijać-no i jak tu snuć romantyczne myśli??
