Wzieliśmy ślub kościelny, bo ja tego potrzebowałam. Mąż się dopasował do moich uczuć i planów. Jestem wierząca i chciałam ślubować tej jedynej, kochanej osobie w obecności Boga, przed ołtarzem. Bez tego bylibyśmy tylko parą narzeczonych, a to nie to samo
Ślub był dla nas rewolucją, bo bezpośrednio po nim wprowadziliśmy się do nowego mieszkania i zaczęliśmy prawdziwe wspólne życie na własny rachunek. Wcześniej, pomimo 10 lat bycia razem, nie mieszkaliśmy ze sobą, więc pierwsze miesiące były dla nas trudne, bo musieliśmy się wzajemnie dotrzeć. Do tego doszła jeszcze tęsknota za rodzicami, za domem rodzinnym. Łatwo nie było
Ale ślub był cudownym wydarzeniem, a wesele to jedna z lepszych imprez w moim życiu
