przez ixa » 8 lipca 2009, o 04:39
Ogladalam dzis "pogrzeb'i mialam mieszane uczucia,tzn.wedlug mnie wypowiadac sie o zmarlym powinny osoby,ktore byly mu najblizsze,znaly najlepiej,a nie jakas pani z kongresu,pastor,znany z kontrowersyjnych pogladow itp.Najwieksze wrazenie zrobila na mnie Brooke Shields,mialam odczucie,ze mowila prosto z serca(do tego widac,ze z trudem powstrzymywala sie od lez) i nie jako o wspanialym muzyku ,ale jak o bliskim przyjacielu.Oczywiscie poryczalam sie jak glupia ,kiedy wypowiadala sie jego corka...