My mieszkamy w centrum miasta, do rzeki mamy co prawda kawałeczek (ok. 300m) i Miłosz w pewnym momencie był już gotów ewakuować piwnicę

, ale mamy znajomego (sąsiada zresztą, więc był baaardzo zainteresowany sytuacją) w sztabie kryzysowym, który nas uspokoił, że żeby nas zalało woda musiałaby się podnieść o 2 metry, co raczej jest niemożliwe... Ale rzeka wygląda groźnie, to prawda. U mnie w bibliotece sytuacja zrobiła się gorąca, bo budynki stoją może 100 metrów od nadbrzeża...
U nas taka cofka to normalne, kilka razy w roku woda podnosi się ze względu na paskudne wiatrzyska, ale przeważnie nie aż tak bardzo.