gdy sie mocno wkurzę w robocie klnę jak szewc bluzgam itd itd, w sumie wśród znajomych mało klnę, a przy dzieciach wcale - jakis taki mam podział językowy na odbiorców
Sie zastanowiłam kto u mnie w pracy nie klnie....i nie znajduje...smutne to to
Uściski JaMaska i Mysza
Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek. — Juan Ramón Jiménez
Ja też najbardziej klnę w samochodzie... przy Zuzce gryzę się w język, ale bez niej to... Ja raczej się nie rozdrabniam, jak jestem wściekła to rzucam mięsem, bez patrzenia czy to "motyla noga" czy... coś gorszego
Ojć.... W domu raczej nie przeklinam - tzn staram się nie robić tego, w samochodzie też nie bo zwykle Pawła mam na tylnym siedzeniu, ale w pracy to już inna bajka - jak typowy szewc - ostatnio zszokowałam koleżanki z pokoju jak poszła wiązanka przy jakiejś okazji.
Jasna du-pa. Ale przy konkretnym nerwie (rzadko, coraz rzadziej) "k-wa", walczę z tym od kiedy Marcysia 2 m-ce temu wyrwała się idealnie wpasowując się w sytuację
Niestety czasami bluzgam. A ja wkurzy mnie mocno mój mąż to już nie przebieram w słowach w ogóle-na szczęście robie to pod nosem-żeby nikt nie słyszał-szczególnie zainteresowany:) i jakoś szybciej mi przechodzi