Jak pomyślę o pracy to mną wstrząsa, pomarudzę trochę

Rodzic też ma swoje życie

Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75

Avatar użytkownika
toska212
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1398
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 16:45

Jak pomyślę o pracy to mną wstrząsa, pomarudzę trochę

Postprzez toska212 » 8 marca 2005, o 09:50

Tak jakoś mi się porobiło, ale porobiło mi się tak już przed ciążą. Zawsze byłam pracoholikiem :chat: i lubiłam to, co robię aż do no właśnie aż, do kiedy. Aż w pracy, praca przestała być twórczą a zaczęła się polityka :klotnia: . Taka nowo moda gdzie można rozwodzić się kilometrami nad „rewitalizacją”, „celami strategicznymi”, „wizjami”, „misjami spółki” byłe od właściwych zajęć z daleka.
No to sobie ulżyłam :buzka42 .
Na razie to ja mam własne „wizje macierzyństwa”, „cele strategiczne i misję rozwoju córki”, tylko „rewitalizować” nie będę niczego no chyba żeby balkon.

Pozdrowienia

PS
Te wodotryski coraz bardziej mi się podobają :buzka23
Obrazek

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 8 marca 2005, o 10:56

Jak ja dobrze Cię rozumiem.... :D
Obrazek
Obrazek

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Postprzez radowinkaala » 8 marca 2005, o 11:37

I ja się dołączę. Co prawda na razie nie wracam do pracy - planuję przynajmniej roczny wychowawczy, ale na samą myśl o ewentualnym powrocie w przyszłości nogi mi miękną. Przypomina się koszmar sprzed ciąży - brrrrrrrrr. I choć szefa mam fajnego, to współpracownicy są maksymalnie rozpuszczeni (przez zbyt pobłażliwego szefa) i nic sobie z niego nie robią, utrudniając tym samym pracę tym którzy się starają. Przeżyłam tzw. wypalenie zawodowe i uwierzcie - nikomu tego nie życzę.
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
Catalina
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5034
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Catalina » 8 marca 2005, o 13:36

A ja coraz częściej patrzę na mojego synka i płakać mi się chce, że już za dwa i pół tygodnia zostawię go w domu :-( A w pracy niby zawsze czułam się świetnie - mam wspaniałą szefową i współpracowncy też są bardzo w porządku. Jednak jak wpadałam tam ostatnio to jakoś obco się czułam tam i dziwnie. Zawsze lubiłam pracę a teraz zaczynam mieć awersję do tego :-( Przed następną ciążą zrobię wszystko żeby zostać na wychowawczym choć parę miesięcy. Teraz wiem, że stracę bardzo dużo - pewnie pierwsze kroki, słowa i inne cuda nie będą moimi :bardzorycze:
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
Elszka
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 942
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 15:28

Postprzez Elszka » 8 marca 2005, o 15:30

Catalina napisał(a):A ja coraz częściej patrzę na mojego synka i płakać mi się chce, że już za dwa i pół tygodnia zostawię go w domu :-( A w pracy niby zawsze czułam się świetnie - mam wspaniałą szefową i współpracowncy też są bardzo w porządku. Jednak jak wpadałam tam ostatnio to jakoś obco się czułam tam i dziwnie. Zawsze lubiłam pracę a teraz zaczynam mieć awersję do tego :-( Przed następną ciążą zrobię wszystko żeby zostać na wychowawczym choć parę miesięcy. Teraz wiem, że stracę bardzo dużo - pewnie pierwsze kroki, słowa i inne cuda nie będą moimi :bardzorycze:


Przylaczam sie do :bardzorycze: Ja wracam za 2 miesiace - Wiki nie bedzie miec nawet skończone pół roku... chlip chlip... jak sobie pomysle, ze nie bede jej widziec cały dzień to serce mi się kraje... Wiem ile mogę stracić: pierwsze kroczki, pierwsze słowa itp. Teraz nagrywam mężowi różne osiągnięcia Wiktori - gdy zaczęła głośno gaworzyć, gdy po raz pierwszy chwyciła misia z karuzeli... chlip chlip. Pocieszam się, że będzie dobrze - grunt to pozytywne nastawienie. Mam nadzieję, ze dla naszych maluszków to kilkugodzinne rozstanie nie bedzie takie bolesne?
Obrazek
Obrazek

atlantis75
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7891
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 19:13
Lokalizacja: z właściwej drogi

Re: Jak pomyślę o pracy to mną wstrząsa, pomarudzę trochę

Postprzez atlantis75 » 10 marca 2005, o 12:16

11 kwietnia wracam do pracy !!!!!! :rycze: :rycze: :rycze: To juz za miesiąc...
Chce mi się do ludzi, bo w ciąży od 4 mies. byłam na zwolnieniu, ale priorytety mi sie pozmieniały. Już nie będę siedziała za biurkiem do 19-tej, tylko pędem do synka :) Mam nadzieję, że jakos się wdrożę...
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
amaterasu79
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2669
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 18:54
Lokalizacja: El Blonc

Postprzez amaterasu79 » 10 marca 2005, o 15:44

A mi teoretycznie jutro kończy się macierzyński.
I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie pójścia do pracy i zostawienia Zuzi na te parę godzin. Zwłaszcza że ta praca nie była tą, do której chodzi się z radością. Nieprzyjemna w obyciu pani kierownik, obłuda i marne pieniądze, za które jeszcze powinnam robić 300 innych rzeczy, nie związanych z moim stanowiskiem pracy.
Ale jak na razie będę na wychowawczym, chyba że uda mi się zmienić pracę, wtedy będę cierpieć, ale cóż zrobić.
Obrazek

Avatar użytkownika
jasmina
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4851
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 14:48

Postprzez jasmina » 10 marca 2005, o 20:07

ja miałam 1 lutego podjąć decyzję,czy wracam do pracy natychmiast (irmina miała 3 miesiące), czy we wrześniu. wybrałam to drugie i dzisiaj trochę mnie przeraża to siedzenie w domu. mam zamiar pogadać z dyrem, czy nie da się choć na parę godzin od kwietnia wrócić, np do biblioteki, bo do nauczania mi się nie spieszy :x chce mi się do ludzi, chce mi się zatęsknić za małą. zupełnie inaczej myśli sie z perspetktywą pójścia niebawem do pracy niż siedzenia do 11 miesiąca życia dziecka w domu
Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. (Zafon)

Avatar użytkownika
emilka2004
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 681
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 11:39
Lokalizacja: Małopolska

Postprzez emilka2004 » 10 marca 2005, o 21:31

dziękuję Ci jasmina ,już myślałam że jestem jakaś nienormalna też chcę pójść do pracy chociaż co drugi dzień. Sama jestem sobie szefem więc mam nienormowany czas pracy a swoją pracę lubię bo kto by nie lubił pracy w sklepach z ciuchami?
<a href="http://by.lilypie.com/lFvlp2/.png">KACPER</a>
<a href="http://b4.lilypie.com/27vqp1.png">EMILKA</a>

www.emilka2004.bobasy.pl

Asiek
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 12:16
Lokalizacja: Festung Breslau

Postprzez Asiek » 10 marca 2005, o 21:58

Już dwa razy byłam w pracy, na 8 godzin. Bogowie, dziewczyny jak ja odpoczęłam ;) Wiem, wyrodna matka i takie tam, ale to wspaniała sprawa, iść sobie między ludzi, przez 8 godzin móc spokojnie popracować a nie przerywać sobie robotę co 2 godziny bo akurat się dziecku terrorysta włączył.
I muszę pochwalić się szefem- zgodził się bym przez jakiś czas pracowała z domu. Póki co 2 miesiące (tzn będę się z Wiciem wymieniać i co jakiś czas on będzie dyżurował przy małej) potem się zobaczy. Fajnie, bo chyba jednak nie miałabym serca oddawać jej w wieku 4 miesięcy do żłobka.
Ponadto wyjście z domu dobrze robi psychicznie (ubrać się w coś innego niż podomowe ciuchy, makijaż, te klimaty).

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Postprzez radowinkaala » 10 marca 2005, o 22:03

emilka2004 napisał(a): Sama jestem sobie szefem więc mam nienormowany czas pracy


Oj - jak ja zazdroszczę tym mamom, które mają nienormowany czas pracy. Też bardzo chętnie wyszłabym do ludzi, zrobiłabm cos innego niż tylko opieka na Anula, ale niestety musiałabym ją zostawiać na 10 godzin dziennie z babciami na zmianę - z czego jedna przewlekle choruje. Trudno mi się z tym berbeciem rozstać na tak długi czas, a do tego jeszcze zajęcia na uczelni w weekendy. Dziecko by nie wiedziało, że ja jestem jej matką. Ale jak tak dalej pójdzie to od tego siedzenia w domu dostanę świra :kreci: , a NETIA chyba mi wyśle podziękowania za tak namiętne korzystanie z ich linii telefonicznej :) No i jak tu sobie dogodzić :?:
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
makoc
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1487
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 17:17
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez makoc » 11 marca 2005, o 00:13

Asiek napisał(a):Już dwa razy byłam w pracy, na 8 godzin. Bogowie, dziewczyny jak ja odpoczęłam ;) Wiem, wyrodna matka i takie tam, ale to wspaniała sprawa, iść sobie między ludzi, przez 8 godzin móc spokojnie popracować a nie przerywać sobie robotę co 2 godziny bo akurat się dziecku terrorysta włączył.


Mam "wychodne" do pracy 2 razy w tygodniu i naprawdę bardzo mi to służy! 7 godzin bez Gosi jest ciężkie do wytrzymania, ale potem wracam taka pełna energii, ze odbijamy sobie to z nawiązką! :buzka7 I muszę się wyszykować do ludzi. Moge wreszcie porozmawiać na inne tematy niż dziecko. CZuję się bardziej wartościowa, bo wciąż liczę się na rynku pracy itp. Więc są prawie same dobre strony powrotu do pracy. Inna sprawa, że wszystko wyglądałoby inaczej gdybym od razu wróciła na pełny etat. A kiedys to nastąpi :( I na razioe nie potrafię wyobrazić sobie, ze nie będę widzieć córci calymi dniami.
Obrazek
Obrazek

atlantis75
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7891
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 19:13
Lokalizacja: z właściwej drogi

Postprzez atlantis75 » 11 marca 2005, o 09:35

makoc napisał(a):Mam "wychodne" do pracy 2 razy w tygodniu i naprawdę bardzo mi to służy!


O, właśnie. Na początku tez chciałabym wychodzić do pracy np. 2 razy w tygodniu. Ciągnie mnie do ludzi i aktywności :) Niestety, nie mam takiej możliwości i od kwietnia wracam na pełny etat, mam nadzieję, że bez pracujących sobót... I mam nadzieję, że szefostwo wykaże się chociazby minimalnym zrozumieniem i nikt nie będzie na mnie krzywo patrzec, gdy będę o czasie wychodziła z pracy. U mnie w firmie ludzie z reguły siedzą dłużej niz potrzeba (bo to jest mile widziane) :? Obawiam się tego wszystkiego... Boję się, że przegapie jakąś megaważną sprawę w rozwoju synka, że o wszystkim będą informować mnie babcie.
Ogólnie czuję sie pokrzywdzona przez rząd, który skrócił macierzyński. Ale jakoś trzena sobie radzić :cool:
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
magdh78
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 3713
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 21:26
Lokalizacja: małopolska

Postprzez magdh78 » 11 marca 2005, o 09:47

Zanim poszłam do pracy, to miałam odruchy zwrotne na samą myśl, że pora wracać. Teraz patrzę na tą sprawę z innej perspektywy. Wyjście do pracy jest niezłym odpoczynkiem od monotonii dnia codziennego. Synek ma zapewnioną dobrą opiekę więc jestem o niego spojkojna :-D Chodzenie do pracy podobno mi służy - tak mówi mój mąż, więc pewno coś w tym jest :wink:
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
aplusd
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5987
Dołączył(a): 26 lutego 2005, o 18:00

Postprzez aplusd » 11 marca 2005, o 22:50

Ja narazie do pracy nie wracam, bo obie babcie aktywne zawodowo aż za bardzo, żłobek odpada, a na nianię szkoda całej mojej pensji :)
Zaplanowałam urlop wychowawczy do września. Ale... okazuje się, że być może nie będę miała do czego wracać, bo umowę mam tylko do końca roku i obawiam sie, że nowej nie dostanę :( Niby tak bardzo się nie martwię, bo praca taka sobie, raczej bez możliwości jakiegokolwiek rozwoju, finansowo też jakoś sobie poradzimy, ale nie jestem przekonana czy siedzenie w domu z małym przez kilka następnych lat jest moim powołaniem :? Wiadomo, ze jest cudownie być z dzieckiem, móc śledzić jego rozwój, być świadkiem kolejnych osiągnięć, ale jednak chciałoby się też czasem jakiejś odmiany, a taką odmianę daje praca i kontakt z ludźmi.
No i jestem w kropce. Choć pocieszam się, że może uda mi się znaleźć nową pracę, ciekawszą, bardziej zgodną z moimi zainteresowaniami :hmmm:
Obrazek
Obrazek

Następna strona

Powrót do Nasze sprawy

 


  • Podobne wątki
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości