Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75


.











Catalina napisał(a):A ja coraz częściej patrzę na mojego synka i płakać mi się chce, że już za dwa i pół tygodnia zostawię go w domuA w pracy niby zawsze czułam się świetnie - mam wspaniałą szefową i współpracowncy też są bardzo w porządku. Jednak jak wpadałam tam ostatnio to jakoś obco się czułam tam i dziwnie. Zawsze lubiłam pracę a teraz zaczynam mieć awersję do tego
Przed następną ciążą zrobię wszystko żeby zostać na wychowawczym choć parę miesięcy. Teraz wiem, że stracę bardzo dużo - pewnie pierwsze kroki, słowa i inne cuda nie będą moimi
Ja wracam za 2 miesiace - Wiki nie bedzie miec nawet skończone pół roku... chlip chlip... jak sobie pomysle, ze nie bede jej widziec cały dzień to serce mi się kraje... Wiem ile mogę stracić: pierwsze kroczki, pierwsze słowa itp. Teraz nagrywam mężowi różne osiągnięcia Wiktori - gdy zaczęła głośno gaworzyć, gdy po raz pierwszy chwyciła misia z karuzeli... chlip chlip. Pocieszam się, że będzie dobrze - grunt to pozytywne nastawienie. Mam nadzieję, ze dla naszych maluszków to kilkugodzinne rozstanie nie bedzie takie bolesne? 
To juz za miesiąc...








emilka2004 napisał(a): Sama jestem sobie szefem więc mam nienormowany czas pracy




Asiek napisał(a):Już dwa razy byłam w pracy, na 8 godzin. Bogowie, dziewczyny jak ja odpoczęłamWiem, wyrodna matka i takie tam, ale to wspaniała sprawa, iść sobie między ludzi, przez 8 godzin móc spokojnie popracować a nie przerywać sobie robotę co 2 godziny bo akurat się dziecku terrorysta włączył.
I muszę się wyszykować do ludzi. Moge wreszcie porozmawiać na inne tematy niż dziecko. CZuję się bardziej wartościowa, bo wciąż liczę się na rynku pracy itp. Więc są prawie same dobre strony powrotu do pracy. Inna sprawa, że wszystko wyglądałoby inaczej gdybym od razu wróciła na pełny etat. A kiedys to nastąpi 
makoc napisał(a):Mam "wychodne" do pracy 2 razy w tygodniu i naprawdę bardzo mi to służy!





