Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75















karoll napisał(a):Kratka napisał(a):I widzę porównanie z moim mężem, on gary po obiedzie potrafi 2-3 godziny zmywać (najpierw je namoczy, potem pójdzie się napić, potem przejedzie kilka talerzy ścierką, potem coś tam itd.) Ja zmywam w ciągu kilku minut.
Hee ,to może nasi mężowie to bracia.Mój też zmywa dwie godziny.Czasem zdążę zapomnić i go szukam ,a on jeszcze myje
![]()
mój tak samo. Bywa, że wchodze go pogonić (po ok 30 minutach) a na suszarce dopiero 4 szklanki i talerzyk a reszta w zlewie :> Może to jest sposób? Jak pomyślęo tym, że znowu zajmie mu to 2 godziny, sama wolę umyć te gary.

Krobka napisał(a):karoll napisał(a):Kratka napisał(a):I widzę porównanie z moim mężem, on gary po obiedzie potrafi 2-3 godziny zmywać (najpierw je namoczy, potem pójdzie się napić, potem przejedzie kilka talerzy ścierką, potem coś tam itd.) Ja zmywam w ciągu kilku minut.
Hee ,to może nasi mężowie to bracia.Mój też zmywa dwie godziny.Czasem zdążę zapomnić i go szukam ,a on jeszcze myje
![]()
mój tak samo. Bywa, że wchodze go pogonić (po ok 30 minutach) a na suszarce dopiero 4 szklanki i talerzyk a reszta w zlewie :> Może to jest sposób? Jak pomyślęo tym, że znowu zajmie mu to 2 godziny, sama wolę umyć te gary.