monika napisał(a):no dobrze, a gdzybyscie miały kosztowne hobby...
na tyle kosztowne, ze te pieniądze pozwoliłyby w znacznym stopniu sfinansować dziecku wymarzone studia na znanym uniwersytecie, to wtedy co byłoby dla was ważniejsze?
Wiadomo, że w tym momencie ważniejsze są studia dziecka. Danie dziecku odpowiedniego wykształcenia jest tak samo podstawową potrzebą i obowiązkiem rodzica, jak nakarmienie go czy ubranie.
Ja zacytowane przez Ciebie słowa " dzieci nie są najważniejsze , że trzeba myśleć o sobie i mieć swoje marzenia..." zrozumiałam tak, że:
- nie muszę kupować w danym miesiącu 10 ciucha nastoletniej córce, bo ona jest najważniejsza, mam prawo kupić np. spodnie dla siebie.
- nie przeznaczam wszystkich pieniędzy na wypoczynek dziecka, żeby całe 2-3 miesiące wakacji siedziało poza domem, rezerwuję kasę na 2 tygodnie dla siebie
- nie tyram w dzień i w nocy, żeby moje dziecko mogło pochwalić się przed kolegami trzema komórkami, kinem domowym i kieszonkowym 1000 zeta miesięcznie. Mam czas dla siebie czas i przeznaczam go na czytanie książek, rozwijanie zainteresowań.
monika napisał(a):życie to ciągłe wybory, czasem bardzo drastyczne, gdzie jest granica własnego egoizmu?
Ja jakoś tak nie myślę. Wiem, że gdy Agusia mnie będzie potrzebować, będę przy niej i traktuję to jako coś naturalnego. Przez pewien okres było tak, że Aga musiała dostawać bardzo drogie leki na poprawienie stanu skóry (10 g maści - 120 zł) i nie było to dla jakąś drastyczną kwestią wyboru to że szłam do apteki i kupowałam. Potrzebowała tego - miała to. Nie czułam się pokrzywdzona, ani nawet nie przyszło mi do głowy - że mogłabym za te pieniądze kupić coś innego.
Wydaje mi się - że należy rozróżnić rodzaje potrzeb - czyli te ważne i te mniej istotne.
Nieraz jest tak, że to dziecko musi ustąpić, np. matka jest chora i idzie do szpitala, po tygodniu wraca i przez np. kolejne 2 tygodnie leży w łóżku i nie gotuje pysznych dwudaniowych obiadków oraz nie robi deserów.