Ja myślę, że tak naprawdę wszystko zależy od księdza, który będzie udzielał chrztu. My też mieliśmy kiepską sytuację, bo M. jest po rozwodzie, nie mamy ślubu kościelnego, więc teoretycznie Zuza nie powinna być dopuszczona do chrztu (pomijam fakt mojej niechęci). Znaleźlismy zakonników, którzy nie robili żadnych problemów, ja nie musiałam nawet chodzić na jakieś zajęcia "przedchrzcielne"

Nie podam Ci szczegółów jak to się odbyło i jak to załatwiliśmy, bo nawet nie wiem, ale się dało.