Właśnie spotkało nas coś niesamowitego. Byliśmy we 3 w "Bastylii" na naleśnikach z koleżanką . My siedzieliśmy przy stoliku, a Idka chodziła wokół filara, wspinała się po schodkach, schodziła na chodnik - a wszystko z wózeczkiem dla lalek - fajnie się bawiła. Potem usiadła z nami przy stoliku. Nagle podeszła do nas jakaś pani ze ślicznym bukiecikiem - goździk z przybraniem, kokardka itp - słodki. Powiedziała: "Urzekła mnie państwa córeczka, proszę, to dla ciebie" i podała Idce bukiecik. To była pani handlująca kwiatami. Byliśmy w szoku

, a ja oczywiście wzruszona
