41 tc - kto ze mną?

Rodzic też ma swoje życie

Moderatorzy: Diabolique, JaMaska, kontrafalda, atlantis75

Avatar użytkownika
Melba
Administrator
Administrator
 
Posty: 8038
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 13:59
Lokalizacja: {r3}

Postprzez Melba » 6 czerwca 2005, o 10:21

Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
kontrafalda
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7514
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 22:08

Postprzez kontrafalda » 6 czerwca 2005, o 12:01

Jejku, to było jakby wczoraj!!!
Pamiętam, jak strasznie się bałam przenoszenia - na ostatniej wizycie (jak się później okazało, 5 dni przed porodem) lekarz powiedział, że to jeszcze potrwa i umówił się ze mną na wizytę 24 listopada (termin miałam na 23.). Ale mnie wtedy zdenerwował :twisted: Bo po wszystkich lekturach opisów wywoływanych porodów, włos mi się jeżył na głowie już na hasło "oksytocyna". Więc kiedy podczas terminowego jak najbardziej porodu dostałam kroplę na pobudzenie skurczów, zaczęłam się natychmiast zwijać z bólu dwa razy bardziej - i do dziś się zastanawiam, czy to był efekt tej oksy, czy siła sugestii :P
Z moim porodem związana jest jeszcze taka historia. W szkole rodzenia poznałam dziewczynę, która miała termin zbliżony do mojego (2 tygodnie wcześniej). Potem okazało się, że mamy wspólnego lekarza, a ponieważ się polubiłyśmy, zaczęłyśmy umawiać się na wizyty w jednym terminie, potem razem chodziłyśmy na KTG i wspierałyśmy się duchowo na GG i przez telefon (rachunków mężowi nie ujawniłam do tej pory :P ). Tego dnia, w którym urodziłam, napisałam do niej z rana, że coś mnie pobolewa "od kręgosłupa do przodu". Ona na to, że takie bóle ma już ze 2 tygodnie. Tego właśnie dnia meldowała się w szpitalu, gdzie miała poleżeć ze 2 dni, a następnie mieli jej wywołać poród. U mnie okazało się, że to były jednak TE bóle i urodziłam o 21.15. O 1 w nocy wysłałam jej SMS-a z radosną nowiną: Olka tak się wściekła ("kurczę, ja to już na pewno nigdy nie urodzę"), że pół godziny później dostała skurczów, a o piątej urodziła dziewczynkę :D

Baska
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 19:01
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Baska » 7 czerwca 2005, o 13:48

Ja urodziłam 11 dni po terminie.
Brrrrr
Strasznie to przechodziłam, ryczałam po nocach i krzyczałam na wszystkich.
Strasznie się bałam co z Kubusiem.
Ale wszystko było ok. Poprostu mu się nie spieszyło :).
Dodam, że teraz też jest strasznym leniem :)
Pozdrawiamy Baśka i Kubuś
<img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;8;80/st/20041105/n/Kubus/dt/6/k/50fa/age.png">

Avatar użytkownika
czarnaMa
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4149
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 20:40
Lokalizacja: Wrocław

Postprzez czarnaMa » 7 czerwca 2005, o 23:33

Zuzia urodziła się dokładnie w terminie wg OM i 4 dni po wg USG. Ja czułam się nieźle (wyjątek: noce i problemy ze spanie oraz wstawanie do WC min. 5 razy), a odbierając telefon zaczynałm od słów: "jeszcze nie..."
Będąc na wizycie u lekarza miesiąc wcześniej usłyszałam zalecenie, żebym się już lepiej spakował i przez tydzień załatwiła wszystkie sprawy, więc w zasadzie ponad trzy tygodnie siedziałam na walizce. Pod koniec to już się zastanawiałam, czy tej torby nie rozpakować, bo może mi się coś tam przeterminowało...
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
JaMaska
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 6171
Dołączył(a): 8 marca 2005, o 02:29
Lokalizacja: Ostrów nie-Tumski

Postprzez JaMaska » 7 czerwca 2005, o 23:55

ja urodziłam 1 dzień po terminie ale czułam sie jakbym była co najmniej miesiąc po terminie...bo mniej więcej od końca lipca wszyscy krewni i znajomi pytali sie "czy to JUŻ?" a od końca sierpnia "jeszcze NIE?" - szlag chciał mnie trafic ...wrong....najpiewr chciałam urodzić po 20 żeby nie była panna (nie wiem dlaczego....) a potem to sie juz martwic zaczęłam, że jeszcze nie....i juz przebierałam nogami....
szczęśliwie urodziłam 25.09.2004 termin do szpitala miałam na 01.10.2004 - w środę byłam u lekarza i zero rozwarcia, ale pan dr stwierdził, że spotkamy sie w weekend....a ja sie modliłam, żeby urodzic w weekend bo stwierdziliśmy, ze nastepnej wizyty we wrześniu (były 3) nasz budżet nie wytrzyma.... qrna jak sie okazało to wybrałam chyba najdroższego lekarza....

....ale Mysza litościwa wyszła w sobote o 23.10....
Uściski
JaMaska i Mysza


Obrazek

Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
— Juan Ramón Jiménez

Avatar użytkownika
aplusd
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5987
Dołączył(a): 26 lutego 2005, o 18:00

Postprzez aplusd » 8 czerwca 2005, o 09:21

JaMaska napisał(a):a ja sie modliłam, żeby urodzic w weekend bo stwierdziliśmy, ze nastepnej wizyty we wrześniu (były 3) nasz budżet nie wytrzyma.... qrna jak sie okazało to wybrałam chyba najdroższego lekarza....

Oj, znam ten ból :o Płaciłam 150 zł za wizytę, a po 36 tyg. spotykałam się z moim lekarzem co tydzień. Na szczęście zdążyłam odbyć tylko dwie wizyty :P Antkowi się spieszyło na świat :-D
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
Diabolique
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 3897
Dołączył(a): 24 maja 2005, o 11:30
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Diabolique » 8 czerwca 2005, o 10:05

Ja urodzilam 12 dni po terminie. Bylam juz wsciekla jak osa bo od dnia terminu lezalam w szpitalu. Na dodatek na sam porod zmienilam lekarza, ktory... Boszz, jak sobie to przypomne to smiac mi sie chce :wink:

Moja pani doktor nie chciala mnie znieczulic, ja bez znieczulenia nie chcialam rodzic. Zmienilam wiec w ostatnim dniu: szpital i lekarza, na poleconego przez kuzynow... Ale ten znowu polecony byl na urlopie bo mial jakis egzamin. I w ten oto prosty sposob rodzilam przy jego pomocy "korespondencyjnie" tzn. on wydzwanial do swoich kolegow, ja do niego i tak w kolko :wink:

I chyba dzieki temu mialam najlepsza opieke bo on dzwonil do roznych kolegow bo przeciez moglam urodzic w kazdej chwili, i znali mnie wszyscy lekarze na oddziale :-) Zaklepal mi cudowna sale do porodu rodzinnego (a rezerwowac sie nie da podobno), mimo ze caly czas ktos rodzil. No i wreszcie nie pozwolil mnie pociac, za co jestem mu bardzo bardzo wdzieczna. Moja pani doktor dzwonila do mnie w miedzyczasie i mowila ze juz dawno by mnie pociela... A ja spokojnie po dwoch probach wywolania i ponad 10 godzinach pod kroplowka wreszcie urodzilam naturalnie.
Jaka bylam szczesliwa! :-D Ze to nareszcie!!!! I ze wyjde z tego szpitala i nie bede juz spac na koszmarnie niewygodnym lozku i nie bede juz musiala ryczec ze nie moge urodzic :wink:
Diabolique
Obrazek
Obrazek

Baska
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2115
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 19:01
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Baska » 8 czerwca 2005, o 11:08

Melba napisał(a):Dziewczyny, a ja wyszperałam takie nasze wątki - ach, te wspomnienia ;)

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... a=17353551



Mój Boże siedziałam wtedy na forum i pisałam. A niecałe 3 godziny później miałam już ze sobą Kubusia .....
Łza mi się w oku zakręciła.
Pozdrawiamy Baśka i Kubuś
<img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;8;80/st/20041105/n/Kubus/dt/6/k/50fa/age.png">

Poprzednia strona

Powrót do Nasze sprawy

 


  • Podobne wątki
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości