Jako,że przez znajomych królika

udzieliłaś mi pomocy-chciałam bardzo serdecznie Ci podziękować
Tytułem wstępu i w dużym skrócie opiszę naszą sytuację, a potem zadam pytanie
Jak wiecie musiałam Magdzie pobrać krew. Trafiliśmy na babkę, która nie potrafiła sobie poradzić

Kilka razy wkłuwała się Magdusi w żyły w róznych miejscach ręki, niestety pobrać krwi się nie udało. Był straszny płacz, było trzymanie, był pot i łzy. Wyszliśmy załamani, ja nie mogłam się pozbierać cały dzień.To był poniedziałek.W środę Magda zaczęła się jąkać

A moje wyrzuty sumienia ważyły 1000ton!!! Zacinała się zawsze na kilku wyrazach, czasem na innych również. Robiła się przy tym aż czerwona, ponieważ nie mogła czegoś wypowiedzieć.
Domyślacie się, jak się czułam. Jednego dnia mam dziecko budujące piękne złożone zdania, gadające całymi dniami. Następnego dnia mamy problemy z jąkaniem. Magda znalazła nawet sposób na te "trudne" wyrazy-zamieniała je na inne, te które potrafiła wymowić.
W sobotę sytuacja wróciła do normy, po jąkaniu ani śladu.
I teraz moje obawy-co mam robic dalej-wizyta u lekarza nas nie ominie
Po drugie-czy to znaczy, że moja córka jest jakoś szczególnie wrażliwa?
Bo pomyślałam o wszelkich trudnych chwilach-pójściu do przedszkola itp.
Czy jąkanie może do nas wrócić??
Jak już Melbie pisałam-jestem umówiona w Nowym Roku do psycholozki dziecięcej a lekarzy omijam szerokim łukiem
I tak sobie myślę jeszcze, że może to trochę moja wina??Ona jest ze mna bardzo mocno związana-pępowina na metr nie dalej
I jeszcze jedno-czy mam szanse wytłumaczyć jej słuszność badań lekarskich?Przed pobieraniem rozmawiałyśmy o tym, wytłumaczyłam jej jak to będzie wyglądało, że trochę boli ukłucie. Pobierała nam krew itp.
Ja nie potrafię robic czegoś wbrew jej samej, nie zdobędę się więcej na robienie czegoś na siłę
Ech, cięzko mi....
