Żur i inne ....

Tajemne mikstury i przypalone garnki

Moderator: Leninka

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Żur i inne ....

Postprzez radowinkaala » 23 czerwca 2005, o 08:28

Na sugestię naszej pani doktor dałam Ani na obiad żur. Na razie nic złego jej się nie dzieje.
Zaliczyła już też truskawki, banana, kalafior, brokuły i kartofelki z maminego talerza - bez negatywnych konsekwencji. Po słynnych Danonkach też jej nic nie było. Teraz przymierzamy się do kanapek - na zwykłym chlebie z masełkiem, chudą wedlinką i pomidorkiem. Zasugerowano też nam podawanie parówek cielęcych (ble - parówki - każdy wie co w nich jest).
Poza tym usłyszałam, że nie mam się cackać i podawać jej warzywa sklepowe, a nie jakieś ekologiczne - bo to najszybsza droga do obdarzenia dziecka alergią. Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia - ale z drugiej strony jaką mam pewność, że te ekologiczne są na pewno ekologiczne - skoro sama ich nie wyhoduję to muszę zaufać sprzedawcy. A jak zaufać całkiem obcemu człowiekowi, który chce się pozbyc towaru?
ObrazekObrazek

mamcia
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 34
Dołączył(a): 12 czerwca 2005, o 21:16
Lokalizacja: sochaczew

Postprzez mamcia » 23 czerwca 2005, o 08:38

Ja tylko kupuję warzywa w osiedlowym sklepie i nigdy nic moim dzieciaczką nie było.Pozdrawiam :-D

Avatar użytkownika
JaMaska
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 6171
Dołączył(a): 8 marca 2005, o 02:29
Lokalizacja: Ostrów nie-Tumski

Re: Żur i inne ....

Postprzez JaMaska » 23 czerwca 2005, o 08:43

radowinkaala napisał(a):Zaliczyła już też truskawki, banana, kalafior, brokuły i kartofelki z maminego talerza - bez negatywnych konsekwencji. Po słynnych Danonkach też jej nic nie było.

szczerze mówiąc to troche zazdroszczę z jednej strony odwagi a z drugiej zdrowego Malucha, qrcze moja skażona Myszka nie doswiadczy rozkoszy kulinarnych w postaci truskawek w tym roku ...
Teraz przymierzamy się do kanapek - na zwykłym chlebie z masełkiem, chudą wedlinką i pomidorkiem. Zasugerowano też nam podawanie parówek cielęcych (ble - parówki - każdy wie co w nich jest).

wczoraj z kolezanka (jej córa ma roczek i 2 tygodnie) rozmawiałayśmy jak to jej mała wciąga berlinki az jej sie uszka trzęsą i co ? ma jej zabronic? hmmmm....
Poza tym usłyszałam, że nie mam się cackać i podawać jej warzywa sklepowe, a nie jakieś ekologiczne - bo to najszybsza droga do obdarzenia dziecka alergią. Powiem szczerze, że mam mieszane uczucia - ale z drugiej strony jaką mam pewność, że te ekologiczne są na pewno ekologiczne - skoro sama ich nie wyhoduję to muszę zaufać sprzedawcy. A jak zaufać całkiem obcemu człowiekowi, który chce się pozbyc towaru?


nie jestem za cackaniem sie ale za przyzwyczajeniem brzuszka do "innego", tak sobie knułam, że na początek prawdziwego jedzenia to bede najpierw po troszeczkę, do ekeologicznych mam kiepski dostęp wiec odpada...
niestety nasze dzieci będa jadły chemie i to nieuniknione - ja mam zamiar w granicach rozsądku i skazy chronic Myszorkę do 12 miesiąca a potem stopniowo zrobic z niej wszystkożercę :-) (za wyjątkiem nabiału...oczywista....choc musze przyznac strasznie mnie korci sprawdzic czy to aby na pewno skaza....ale do 12 miesiaca daruje sobie eksperymenty)
A ten magiczny 12sty miesiąc to stąd , ze układ pokarmowy kształtuje sie do 12go miesiąca, a że Myszorka ulewała, kolkowała itd to ja teraz jak do jeża....
Uściski
JaMaska i Mysza


Obrazek

Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
— Juan Ramón Jiménez

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Re: Żur i inne ....

Postprzez radowinkaala » 23 czerwca 2005, o 09:05

JaMaska napisał(a):A ten magiczny 12sty miesiąc to stąd , ze układ pokarmowy kształtuje sie do 12go miesiąca, a że Myszorka ulewała, kolkowała itd to ja teraz jak do jeża....


A my nic z tych rzeczy nie mamy na koncie - cieszę się, że Anusia jest wszystkożerna i że nie ma żadnych reakcji alergicznych.
Szkoda mi bardzo takich dzieciaczków jak Twoja Mysia :przytul: - no i Rodziców oczywiście :przytul:
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
aplusd
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5987
Dołączył(a): 26 lutego 2005, o 18:00

Postprzez aplusd » 23 czerwca 2005, o 09:52

Mnie to jedna rzecz martwi. Moja młodsza siostra jest alergiczką, ale taką na maksa, tzn. roztocza, niektóre pyłki, mąka i sporo innych pokarmów. Przez moment było nawet podejrzenie astmy, ale na szczęście odczulanie powoli skutkuje i jest lepiej.
Jako dziecko była przez 5 miesięcy karmiona piersią, potem się sama odstawiła (jak Antek teraz). 15 lat temu nie mówiło się jeszcze o nie podawaniu dzieciom produktów zawierających gluten czy nabiału, więc Mała wcinała makaroniki, biszkopty, parówki, Danonki, które były wtedy nowością. Nic się nie działo, żadnych oznak alergii. Wszystko zaczęło wyłazić, jak Kasia skończyła 3 latka.
Nie wiadomo oczywiście, jaki był związek pomiędzy dietą a alergią, ale od alergologa wiem, że alergię można sprowokować właśnie zbyt wcześnie podając niektóre produkty.
Układ pokarmowy dziecka dojrzewa powolutku do 3 roku życia. Jeśli dziecko zje potencjalny alergen zbyt wcześnie, niedojrzały organizm zakoduje sobie go i będzie potem reagował wysypką czy innymi objawami. A jeśli ten sam produkt dziecko zje wtedy, kiedy jego organizm do tego dojrzał, jest większa szansa, że nie zareaguje alergicznie.
Uff, ale zrobiłam wywód :wink: Przepraszam, że się mądrzę. Ale poprostu wiem, jaka to poważna sprawa - alergia i chciałabym tego za wszelką cenę oszczędzić Antkowi. Nie uważam, żeby on cierpiał szczególnie przez to, że nie zje w tym roku truskawek, albo, że mleka krowiego napije się za 2 lata :)
Za to wczoraj wcinał razem ze mną ziemniaczki i kalafiora :-D
Obrazek
Obrazek

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Postprzez radowinkaala » 23 czerwca 2005, o 10:27

aplusd napisał(a):Mnie to jedna rzecz martwi. Moja młodsza siostra jest alergiczką, ale taką na maksa, tzn. roztocza, niektóre pyłki, mąka i sporo innych pokarmów. Przez moment było nawet podejrzenie astmy, ale na szczęście odczulanie powoli skutkuje i jest lepiej.
Jako dziecko była przez 5 miesięcy karmiona piersią, potem się sama odstawiła (jak Antek teraz). 15 lat temu nie mówiło się jeszcze o nie podawaniu dzieciom produktów zawierających gluten czy nabiału, więc Mała wcinała makaroniki, biszkopty, parówki, Danonki, które były wtedy nowością. Nic się nie działo, żadnych oznak alergii. Wszystko zaczęło wyłazić, jak Kasia skończyła 3 latka.
Nie wiadomo oczywiście, jaki był związek pomiędzy dietą a alergią, ale od alergologa wiem, że alergię można sprowokować właśnie zbyt wcześnie podając niektóre produkty.
Układ pokarmowy dziecka dojrzewa powolutku do 3 roku życia. Jeśli dziecko zje potencjalny alergen zbyt wcześnie, niedojrzały organizm zakoduje sobie go i będzie potem reagował wysypką czy innymi objawami. A jeśli ten sam produkt dziecko zje wtedy, kiedy jego organizm do tego dojrzał, jest większa szansa, że nie zareaguje alergicznie.
Uff, ale zrobiłam wywód :wink: Przepraszam, że się mądrzę. Ale poprostu wiem, jaka to poważna sprawa - alergia i chciałabym tego za wszelką cenę oszczędzić Antkowi. Nie uważam, żeby on cierpiał szczególnie przez to, że nie zje w tym roku truskawek, albo, że mleka krowiego napije się za 2 lata :)
Za to wczoraj wcinał razem ze mną ziemniaczki i kalafiora :-D


No to mi zamieszałaś w głowie, że hej. Ale uważam, że jest dużo racji w tym, co napisałaś, jednak sama wiesz że nie jest to w 100% pewne.
Rozmawiałam kilka dni temu z koleżanką, której synuś ma 6 lat. Pierwszy raz żur mu podała, jak mały miał 5 mc-y, a potem już się nie zastanawiała nad niczym, tylko sukcesywnie wprowadzała coraz to nowe produkty - jest zdrowy, nie ma żadnych alergii.
Mam nadzieję, że z Anusią będzie tak samo.
Ja przez całe życie nie byłam na nic uczulona, a alergia przyszła jak miałam 15 lat - przez dziecięcą naiwność - po prostu sobie ją nabyłam - jestem uczulona na kurz i na pyłki traw - a dlaczego - bo skakałam :twisted: z koleżankami do siana, które leżało sobie w stodole od conajmniej 10 lat.
Taki, ot - dziecięcy pomysł - a jakie poważne konsekwencje przyniósł.
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
aplusd
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5987
Dołączył(a): 26 lutego 2005, o 18:00

Postprzez aplusd » 23 czerwca 2005, o 10:40

radowinkaala napisał(a):No to mi zamieszałaś w głowie, że hej. Ale uważam, że jest dużo racji w tym, co napisałaś, jednak sama wiesz że nie jest to w 100% pewne.

Zgadzam się, w tej dziedzinie nie ma 100% pewności. Wszystko okazuje się po latach.
Mnie tylko trochę dziwi takie dążenie rodziców (nie bierz tego do siebie, proszę :) ) do jak najwcześniejszego rozszerzania diety dzieciom. Czy dziecku stanie się krzywda, jeśli nie będzie jadło nabiału czy produktów zawierających gluten zanim nie skończy 10 miesiąca życia albo i później. Kwestię podawania dzieciom mleka krowiego zamiast modyfikowanego mogę jeszcze zrozumieć, bo to się wiąże z kosztami, ale reszta mnie dziwi.
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
Diabolique
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 3897
Dołączył(a): 24 maja 2005, o 11:30
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Diabolique » 23 czerwca 2005, o 11:25

Kurcze... No ja nie jestem matka-wariatka, ale ja bym zmienila takiego lekarza. Zaszokowal mnie zur (na zakwasie?), warzywa z supermarketu, chleb... Czy to nie aby za wczesnie na takie eksperymenty? Owszem, mozna zalozyc ze nic sie nie bedzie dzialo (oby!) ale co jesli dziecko uczuli sie na gluten bo jest jeszcze za male? Czy naprawde taki lekarz nie powinien byc bardziej ostrozny w dawaniu takich rad zywieniowych?
No jestem w szoku.
Nie jestem zwolenniczka przeginania w zadna strone, ani trzymania dziecka tylko na piersi np, ani dawania doroslych pokarmow takim maluszkom... Trzeba to jakos wyposrodkowac chyba.
Diabolique
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
Krobka
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 3468
Dołączył(a): 10 marca 2005, o 21:37
Lokalizacja: stąd

Postprzez Krobka » 23 czerwca 2005, o 12:00

aplusd napisał(a):Mnie to jedna rzecz martwi. Moja młodsza siostra jest alergiczką, ale taką na maksa, tzn. roztocza, niektóre pyłki, mąka i sporo innych pokarmów. Przez moment było nawet podejrzenie astmy, ale na szczęście odczulanie powoli skutkuje i jest lepiej.
Jako dziecko była przez 5 miesięcy karmiona piersią, potem się sama odstawiła (jak Antek teraz). 15 lat temu nie mówiło się jeszcze o nie podawaniu dzieciom produktów zawierających gluten czy nabiału, więc Mała wcinała makaroniki, biszkopty, parówki, Danonki, które były wtedy nowością. Nic się nie działo, żadnych oznak alergii. Wszystko zaczęło wyłazić, jak Kasia skończyła 3 latka.
Nie wiadomo oczywiście, jaki był związek pomiędzy dietą a alergią, ale od alergologa wiem, że alergię można sprowokować właśnie zbyt wcześnie podając niektóre produkty.
Układ pokarmowy dziecka dojrzewa powolutku do 3 roku życia. Jeśli dziecko zje potencjalny alergen zbyt wcześnie, niedojrzały organizm zakoduje sobie go i będzie potem reagował wysypką czy innymi objawami. A jeśli ten sam produkt dziecko zje wtedy, kiedy jego organizm do tego dojrzał, jest większa szansa, że nie zareaguje alergicznie.
Uff, ale zrobiłam wywód :wink: Przepraszam, że się mądrzę. Ale poprostu wiem, jaka to poważna sprawa - alergia i chciałabym tego za wszelką cenę oszczędzić Antkowi. Nie uważam, żeby on cierpiał szczególnie przez to, że nie zje w tym roku truskawek, albo, że mleka krowiego napije się za 2 lata :)
Za to wczoraj wcinał razem ze mną ziemniaczki i kalafiora :-D

Nie przepraszaj, bo mądre rzeczy piszesz :)
<a href="http://www.snugglepie.com"><img border="0" src="http://www.snugglepie.com/ezb/94083.png"></a>

Avatar użytkownika
JaMaska
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 6171
Dołączył(a): 8 marca 2005, o 02:29
Lokalizacja: Ostrów nie-Tumski

Postprzez JaMaska » 23 czerwca 2005, o 12:43

[quote="radowinkaalaJa przez całe życie nie byłam na nic uczulona, a alergia przyszła jak miałam 15 lat - przez dziecięcą naiwność - po prostu sobie ją nabyłam - jestem uczulona na kurz i na pyłki traw - a dlaczego - bo skakałam :twisted: z koleżankami do siana, które leżało sobie w stodole od conajmniej 10 lat.
Taki, ot - dziecięcy pomysł - a jakie poważne konsekwencje przyniósł.[/quote]

no dla odmiany ja sie pomądrzę :P (pisałam juz kiedys o tym ale sie powtórzę)

Alergie (za wyjatniem pokarmowych) ma sie przez całe życie, istnieje pewnien etap gdzie mozna wcześniej wywołac objawy, ale....np alergia na psa. Jest w domu piesek od urodzenia dziecka, dziecko nie ma żadnych objawów charakterystycznych (katar, wysypka...etc) i nikt nawet nie przypuszcza, ze dziecko jest uczulone na psa (a tak konkretnie to na ślinę), dziecko dorasta ma lat np 15 wyjeżdża na rok do x, gdzie nie ma kontaktu z psem, po powrocie moze sie zdażyć, że wystapia objawy uczulenia po kontakcie z w/w psem (żadko sie to zdaża, bardziej mi chodzi o zobrazowanie mechanizmu) i co? uczulił sie na psa? nie, uczulenie było od zawsze, ale sobie cichutko bezobjawowo siedziało, podobnie moze sie zdażyc gdy np dziecko wspomniane pójdzie do schroniska dla zwierząt gdzie stężenie alergenów jest duuuuże...a leczy sie objawy alergii a nie alergie (sa mamy, którym gdy dziecku wyjdzie uczulenie na np plesnie chca to leczyć, na pytanie lekarza a jakie ma objawy...nie ma zadnych....to co Pani chce leczyć?...no, alergie....)

Tak, więc Twoje objawy uczulenia na sianko były sprowokowane przez zbytnia koncentrację alergenów, a nie "sie uczuliłaś" - niestety wtedy przez całe życie trzeba by uważać...bo piesek, bo kotek, bo grzybek....na szczęście jestesmy zaprogramowani na pewnie alergie bądź nie....uffff....
a jesli chodzi o pokarmowe...te niestety mozna sprowokować...właśnie przez zbyt szybkie podanie konkretnych produktów...tu aplusd ma 100% racji.
Lekarze zachodza w głowę skąd tyle alergii....niestety nasz układ immunologiczny głupieje...i nie odróżnia juz wroga od przyjaciela od neutralnego....syndrom naszych czasów, pewnie podobnie jak my...ciężko odróżnic osoby nam sprzyjające od tych wrogich od tych neutralnych ...takie to dzis wszystko pogmatwane i nieklarowne...

...i tym filozoficznym akcentem skończyłam wywód nt objawów alergii i alergii....
Uściski
JaMaska i Mysza


Obrazek

Jeżeli dadzą ci papier w linie, pisz w poprzek.
— Juan Ramón Jiménez

Avatar użytkownika
aplusd
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5987
Dołączył(a): 26 lutego 2005, o 18:00

Postprzez aplusd » 23 czerwca 2005, o 14:35

No właśnie. Koniec o alergiach, bo jeszcze wywołamy wilka z lasu :wink:
A w ramach rozszerzania jadłospisu Antek wsunął dziś czereśnię, bo wyczytałam, że można :) Minę miał taką, że nie jestem w stanie jej opisać, coś pomiędzy: "A co to za g...no?!" a "Dajcie tego więcej!" :D
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
kontrafalda
Nieposkromiony wrzaskun
Nieposkromiony wrzaskun
 
Posty: 7514
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 22:08

Postprzez kontrafalda » 23 czerwca 2005, o 21:25

A ja np. zamierzam przynajmniej do końca 1 roku życia Zojki, a pewnie i dłużej, podawać jej ekologiczne warzywa i owoce. Nie dlatego, że zamierzam chować ją pod kloszem, ale dlatego, że im później zetknie się z tą całą chemią, tym dla niej lepiej. Sama też wolę taką żywność, na szczęście dostęp mam dosyć prosty - albo babciny ogród, albo sklep ze zdrową żywnością. Na razie Zojka reaguje na wszystkie nowinki super - ale wszystkie pochodziły ze słoiczków: mi się nie spieszy - siostra ma astmę, moja mama alergię na trawy, mąż na pyłki :roll: I chociaż moja babcia próbowała ostatnio dac dziecku czekoladę ("żeby jej było przyjemnie":)), to jestem twarda i dietę rozszerzam bardzo powoli - pora na czekoladę nastąpi pewnie w okolicach trzeciego roku życia, razem z Danonkami:)


Powrót do Garkuchnia

 


  • Podobne wątki
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości