Moderator: Leninka


Stwierdził również, że środki stosowane w sadownictwie są stosunkowo mało szkodliwe, o wiele mniej, niż np. takie do marchwi czy buraków. No i tak się zastanawiam - wiem, że przed chemią nie da się uciec, tak naprawdę nie ma też żadnej gwarancji, że te używane do słoiczków są zdrowsze: dawać więc, czy nie dawać? A Wy? Jak sądzicie?







krolik_80 napisał(a):Kuba w ogóle nie chciał jeść jabłek ze słoiczków.
Ścieram mu na tarce i nawet sok robię w sokowirówce, bo tych kupnych poprostu nie chce pić.
Lekarka mówiła, że jak najbardziej można.
Ja nie mam dostępu do warzyw nie pryskanych (tzn. od kogoś z ogródka), a nie będę Kubie podawała wiecznie słoiczków. Szczególnie, że nie jest ich zwolennikiem, woli "domowe".
Ale podejrzewam, że co pediatra to inne podejście.
Faktem jest też, że ja np. nie wyparzam butelek, ani zabawek i małemu to akurat nie przeszkadza.


















amaterasu79 napisał(a):A dajecie banany? Pytam z ciekawości, bo znajoma dawała i dzieciak jadł aż mu się uszy trzęsły...


amaterasu79 napisał(a):A dajecie banany? Pytam z ciekawości, bo znajoma dawała i dzieciak jadł aż mu się uszy trzęsły...