Był już wątek, co byśmy zrobiły gdybyśmy zaszły w ciążę.....no więc ja już nic nie zrobię. Dzisiaj rano bardzo wyraźne dwie kreseczki powaliły mnie z nóg

nie wiem czy się cieszyć , czy płakać. Plany na kolejne dziecko były na 2007. Marcelka miała iść do przedszkola a ja z maluchem a tak.....szkoda słów. I jak ktoś mi powie , że trudno zajść w ciążę to zrobię

Koło mnie nie można powiesić męskich spodni

!! Jeden jedyny raz i mała fasolka już jest. Najbardziej przeraż mnie perspektywa tak małej różnicy wieku. Jak wyjść na spacer? Jak usypiać? Jak odpocząc?? A juz było tak fajnie.... No cóż nawarzyłam piwa, muszę je wypić. Juz widzę przeraznie rodziny....trzecie dziecko, to dopiero wyczyn

Zawsze marzyłam o trójce, ale tym razem moje marzenie spełniło się zbyt szybko, ot taki maleńki prezent na święta

Czy ja przez kolejne lata, bede ciagle karmiła? Nie wiem czy powinnam teraz odstawić Marcelę. Teorie sa różne.....I te bustonosze...i te wielkie ciuchy a juz tak ładnie zeszłam do swojej wagi. Może te moje problemy sa takie malutkie, ale przyznajcie, ze same widzicie jak fajnie jest teraz z naszymi pociechami. Roczniaki daja w kość , ale mozna tez odpocząć, zorganizować dzień. Czyba zapiszę sie na kurs zarządzania zasobami ludzkimi to może moja rodzina w sierpniu/wrześniu bedzie jak oddział wojskowy
uffff musiałam sobie popisać, bo nie chcę nikomu na razie mówić o tej sensacji, nawet mój niemąż nie wie. Miał dzisiaj egzamin i nie chciałam go dołować. Zdziwi się jak wróci a może nie , bo i tak podejrzewaliśmy , że tak może być

Biedak będzie bał się wyjeżdżać z domu , bo co powrót to kartonik z bucikami i testem
Trzeba nad tym przejść do codzienności i wierzyć, że ta ciąża będzie przebiegała, tak jak dwie poprzednie, bez komplikacji
