Witam; moja 10 miesięczna córka ładnie zasypiała do momentu jak nauczyła się pełzać, podnosić i fikać w łóżeczku; wtedy to tylko fikołki były jej w głowie - tym samym od kilku tygodni zasypiała tylko w naszej obecności przytrzymywana za bioderka żeby się wyciszyć...masakra jakaś, ja pochylona nad łóżeczkiem, kręgosłup mi wysiada...czasem 5 ale czasem 45 min to trwało; poczytałam fora internetowe i tam znalazłam rozwiązanie w które kompletnie nie wierzyłam a które zadziałało przy pierwszym podejściu!!!Najważniejsze to nie przegapić momentu kiedy dziecko trze oczka lub ziewnie - wtedy kładę ją do łóżeczka,szepnę "kocham cię" "śpij maleńka" itp itd i wychodzę; wracam po 3 min, kładę znów do snu (ona czasem bryka, podnosi się i takie tam); wychodzę i wracam po 5 min; robię to samo i wychodzę; wracam po 7 min i.................ona śpi!!! Nie powiem że zawsze to działa w 100% ale w zdecydowanej większości TAK; czuję że odżyłam, w nocy też lepiej śpi, raz się czasem obudzi, nieraz zaśnie sama jak sobie troszkę pogada a jak zbyt długo to daję jej smoczka i śpi do rana
