Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Nasze brzdące od A do Zet

Moderatorzy: Milla, Diabolique

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez radowinkaala » 7 kwietnia 2005, o 17:28

Witam serdecznie. Czy któraś z Was uczyła dzieciaczka zasypiać zgodnie z wytycznymi podanymi przez Tracy Hogg w słynnej książce "Język niemowląt"? My próbowaliśmy nauczyć córcię zasypiać w ten sposób - i jeśli chodzi o nocne zasypianie - z tym nie ma większych problemów, natomiast w ciągu dnia są takie cyrki, ze musiałabym sąsiadom podarować stopery do uszu. Od narodzin Ania nie chce (nie umie) sama zasnąć w ciągu dnia - chyba że na spacerze, albo przy piersi. Są takie dni, że padam na nos, bo młoda jest okropnie marudna, a za żadne skarby nie umiem jej w domu uśpić. Jak już się uspokoi i jest gotowa do położenia w łóżeczku wówczas najczęściej otwiera szeroko oczy i zabiera się do zabawy, po czym po jakichś 10-20 minutach jest już nie do zniesienia. A miało być tak pięknie - po 2 ziewnięciu 20 minut i dziecko śpi. Albo coś źle robiliśmy, albo moja młoda jest strasznym wrażliwcem. Podzielcie się doświadczeniem, jeśli je posiadacie w tym temacie - proszę.
No - a jak już znajdzie się mamusia, czy też znajdą się mamusie, posiadające owe doświadczenie - w dodatku owocne w skutkach, wówczas będę miała kilka pytań :-D
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
Elszka
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 942
Dołączył(a): 18 lutego 2005, o 15:28

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez Elszka » 7 kwietnia 2005, o 17:41

I przy nocnym usypianiu i przy drzemkach dziennych stosuje ten sam rytuał, tj. gdy zauwazam ze jest spiaca - tj. gdy trze oczka, albo ziewa, albo zaczyna marudzic, wlaczam kolysanki-utulanki lub muzyke bobasa (klasyke), zasuwam rolety i wkladam ja do lozeczka spiewajac i glaszczac jej glowke. Pozniej powtarzam jej tez "cicho sza teraz Wicia spi" i szmerze "szszsz....". Musi miec obowiazkowo smoka i ostatnio zauwazylam, ze trzymanie w raczce pieluszki pomaga jej zasnac. Czasami jest tak zmeczona, ze po chwili zamyka oczka i zasypia. Ale czasami jest tak, ze gdy czuje, ze laduje w lozeczku, zaczyna plakac. Wtedy wyciagam ja, przytulam, troche pobujam na rękach i ponosze (niestety!) lub podnosze (ruch windy - gora-dol głowka do mnie- tak sie zawsze uspokaja), czasami wystarczy ze zaspiewam jej ulubione kolysanki, to sie uspokaja, slysze wtedy takie charakterystyczne sapniecie. Nie moge jej zaraz po tym odlozyc do lozeczka, bo koncert zaczyna sie od nowa. Musi poczuc sie bezpiecznie. Gdy zasypia, widzi mnie na poczatku, pozniej znikam z jej pola widzenia, ponoc to jest wazne zeby nauczyla sie sama zasypiac. Z reguly sie to udaje. Problem jest gdy wypadnie jej smoczek, wtedy znowu zaczyna plakac. Generalnie nie ma reguly na usypianie. Gdy jest calkiem zle, wkladam ja do wozka i woze. Kolysanie lula ja do snu. Gdy zasnie przyciszam muzyke a pozniej wylaczam. Gdy zadne sposoby nie pomagaja, nie klade jej do lozeczka tylko jeszcze sie bawie i jak sie "zmeczy" po jakims czasie probuje znowu ululac. Mam nadzieje, ze to ci pomoze wypracowac swoja metode :wink:
Obrazek
Obrazek

radowinkaala
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 4168
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 23:07

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez radowinkaala » 7 kwietnia 2005, o 17:59

Jasno opisałaś - pewnie :)
My w zasadzie też przed każdym usypianiem stosujemy ten sam rytuał, z tym, że ten wieczorny jest nieco inny bo wchodzi już tam kąpiel, karmienie, odbijanie (a przy nim śpiewanie - to samo co w ciągu dnia) i odkładanie do łóżeczka - i wieczorem zazwyczaj usypia bez problemu. Czasem jest kładziona z otwartymi oczami, trochę sobie pogada i po chwili usypia. A w ciągu dnia? Zapomnij.
Elszka napisał(a):Ale czasami jest tak, ze gdy czuje, ze laduje w lozeczku, zaczyna plakac. Wtedy wyciagam ja, przytulam, troche pobujam na rękach i ponosze (niestety!) lub podnosze (ruch windy - gora-dol głowka do mnie- tak sie zawsze uspokaja), czasami wystarczy ze zaspiewam jej ulubione kolysanki, to sie uspokaja, slysze wtedy takie charakterystyczne sapniecie. Nie moge jej zaraz po tym odlozyc do lozeczka, bo koncert zaczyna sie od nowa. Musi poczuc sie bezpiecznie. Gdy zasypia, widzi mnie na poczatku, pozniej znikam z jej pola widzenia, ponoc to jest wazne zeby nauczyla sie sama zasypiac. Z reguly sie to udaje.

My robimy prawie dokładnie to samo (ciut inaczej uspokajamy) - z tym, że bez płaczu (ryku) się nie obywa. W końcu po kilkunastu, czasem kilkudziesięciu minutach zasypia, ale nie zawsze. Kiedyś było tak, ze był rytuał i jakies 5-10 minut podnoszenia i odkładania - i dziecko spało. Teraz jak tylko wyląduje w łóżeczku wszczyna alarm, a potem chyba nas próbuje ćwiczyć - a może dają się złamać. Przypuszczam, że brak konsekwencji (zwłaszcza z mojej strony :( )wpłynął na to, że Ania zapomniała jak to się zasypia w łóżeczku. Musimy zacząć całą edukację od nowa. A będzie to bolało :(
Aha - i nie używamy smoczka, bo Młoda tak nie za bardzo lubi go ssać - ale myślę, że to nie jest jakiś większy problem?
ObrazekObrazek

Avatar użytkownika
ryża małpa
Cichutko
Cichutko
 
Posty: 201
Dołączył(a): 16 marca 2005, o 11:09
Lokalizacja: pszenica i buraki

Postprzez ryża małpa » 7 kwietnia 2005, o 19:35

Franke nauczyłam zasypiać sameodzielnie juz po 1 miesiacu życia . Teaz nie ma większych problemów ( wieczorem nie ma żadnych ) - czasami ryczy po południu - odkryłam, że ona czasami lubi sobie poryczeć, jak widzę, ze juz nic nie pomaga - ani noszenie , ani zabawy to po prostu ją zostawiam i czasami zaglądam - po 15 minutach przewaznie już śpi.
CZasami jak ryczy biore ja na ręce , uspokajam i odkładam - ona znów zaczyna ryczec ale ja wychodzę ( nie zwracam uwagi na wszczete ryki). Jak sie w ciagu minuty - trzech nie uspokoi to wracam i znów biore na ręce i uspokajam. Przeważnie za drugim podejściem po minucie jędzenia usypia.
Obrazek

Obrazek

biedronka2003
Donośnie
Donośnie
 
Posty: 1406
Dołączył(a): 17 lutego 2005, o 06:29

Postprzez biedronka2003 » 10 kwietnia 2005, o 09:58

Maja rowniez potrafi samodzielnie zasypiac. W ciagu dnia wlasciwie nie ma problemow. Wieczorem tez nie ma. Maja zasypia ze smoczkiem, ktory to potem we snie laduje gdzies w lozeczku. W ciagu dnia jak nie moze zasnac to podchodze do niej czasami ja podnosze a czasami nie, tylko po prostu podchodze do lozeczka, poglaszcze po glowce, potrzymam za raczke, chwile z nia porozmawiam, dam buziaka i wychodze mowiac ze jestem w kuchni i jak cos to ma mnie wolac ;) i czesto wlasciwie nie musze wracac.
Przeczytalam te ksiazke i wprowadzilam kilka technik w zycie :)
Spimy w lozeczku. Wychodze z pokoju nawet gdy jeszcze nie zasnela. Nie zasypia przy butelce. Jak byla mniejsza to nie karmilam jej co 5 minut. I w naszym przypadku to akurat zadzialalo.
Obrazek
Obrazek

Avatar użytkownika
amaterasu79
Pełną parą
Pełną parą
 
Posty: 2669
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 18:54
Lokalizacja: El Blonc

Postprzez amaterasu79 » 11 kwietnia 2005, o 11:25

Ja próbowałam stosować metody usypiania, ale nic z tego nie wyszło, a po jakimś czasie Zuza sama nauczyła się zasypiać i sama się "wyregulowała" jeśli chodzi o posiłki. Książkę przeczytałam, ale szczerze powiem, że w tych kwestiach niewiele mi to dało.
Obrazek

karolla
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5803
Dołączył(a): 21 marca 2005, o 12:29
Lokalizacja: z mojej kawiarenki

Postprzez karolla » 11 kwietnia 2005, o 12:05

przyznam się ,że książki nie czytałam :oops: ,ale Laura sama zasypia.
najpierw w nocy zasypiała przy cycu potem jak zabrakło mi pokarmu to ją kładłam do siebie po czym po 10 min. kładłam do łóżeczka( jak już spała)
Któregoś dnia ,jakieś dwa mieś. temu nie mogliśmy jej uśpić,ryczała :beksa: w niebogłosy.W kturymś momencie mój M. zaczął szukać smoka :buzka13 ,bo gdzieś wypadł ,a ja leciałam ,po butle i położyliśmy ją na kanapie po minucie zorientowaliśmy się ,że słodko śpi :spioch: :lol: i tak już zostało.Miała nas po prostu dość.Ale przyznam się ,że bardzo ważną rolę gra pieluszka tetrowa.Lulu zasypia na brzuszku ,a w czasie dnia też się bawi na brzuszku i nie ma w pobliżu pieluszki ,dopiero jak jej podkładamy pieluszkę pod główkę to jest dla niej znak ,że musi iść spać,no i oczywiście przykrywamy kocykiem. :wink:
ObrazekObrazek Obrazek

Avatar użytkownika
magdh78
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 3713
Dołączył(a): 16 lutego 2005, o 21:26
Lokalizacja: małopolska

Postprzez magdh78 » 11 kwietnia 2005, o 20:08

Książki nie czytałam,a mam - to z lenistwa.

Elementem nieodzownym podczas zasypiania u Wojtusia jest pielucha. Gdy jest śpiący kładę go do wózka daję mu do rączek pieluszkę, a on zaczyna z nią wyczyniać różne czary-mary i po paru minutach zasypia.
Obrazek
Obrazek

marzenaszym
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 1
Dołączył(a): 17 lutego 2009, o 21:02

Postprzez marzenaszym » 17 lutego 2009, o 21:24

witajcie,
oto kilka słów:
Urodziłam 12 stycznia 2009r. Julcię, w szpitalu dziecko było idealne, po wyjściu zaczął sie koszmar. Około 3 tygodnia Julia zasypiała już tylko na rękach, nie chciała ssać piersi - pluła, prężyła się , itd, ciagle płakała, nosiła ją cała rodzina, kołysała, zasypiała na piersiach, jak tylko ktoś ją kładł do łóżeczka krzyczała, itd... Pech chciał, że tydzień później wszyscy zachorowaliśmy (ja, mąż i córka 3,5 letnia) temperatura 39,5 C, ból gardła, problemy z oddychaniem - jednym słowem tragedia a tu jeszcze ciągle "wrzeszczące" dziecko. Ja nieprzytomna leżałam w łózku, nie miałam siły nawet karmić piersią i wtedy z pomocą przyszła TRACY HOGG. Boże to BIBLIA jeżeli chodzi o zrozumienie niemowlęcia. Tak wiem co mówię. Mineły dopiero 3 dni jak stosuje rady Tracy, a już córka zmieniła sie nie do poznania.
Nie myślcie, że to takie łatwe nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać w łóżeczku.
Dziękuje Bogu za mojego męża - powiedział dość - musimy to zmienić ( pierwsza córka nerwusek była na maksa rozpieszczona, a więc wiemy z czym to się wiąże). Pierwsze usypianie zaczeliśmy rano o 8,00 jak tylko zaczeła ziewać - kładlismy Julię do łózeczka, mówiliśmy do niej szeptem a ona darła się w niebogłosy, płacz był tak potworny, że szkoda mówić, bałam się, że sąsiedzi powiedzą, że maltretuję dziecko. Płakała Julia płakałam ja.
Przez 3 godziny braliśmy ją na ręce i odkładaliśmy jak się uspokoiła i znów płakała a my po 3 minutach bralismy na ręce itd.
Dziś jest trzeci dzień zmian, nie powiem, ale Julia nadal nie potrafi sama zasnąć w łóżeczku, ale usypianie jej trwa około godziny i raczej ciuchutko szlocha a nie płacze. Dziecko zmieniło sie nie do poznania zaczyła ładnie ssać pierś.
Może, ktoś powie, że jestem wyrodną matką, ale gdyby taka sytuacja potrwała dłużej chyba trafiłabym do psychiatryka.
MAMY - nie wachajcie sie czytajcie książkę Tracy Hogg.
pozdrawiam i życzę wytrwałości.

beathierce
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 1
Dołączył(a): 15 stycznia 2010, o 21:37

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez beathierce » 15 stycznia 2010, o 21:46

witam, tak czytam te wasze wpisy i dosłownie mam to samo-tak jakby każda z was miała w domu moje dziecko
z tym że magda w dzień śpi ładnie za to w nocy000istny koszmar
śpi dopóki bujam wózek---chol...można dostać
niedługo kończy 10 mies a już nas wzięła w rozum
wszystko zaczęło się jakieś 2 mies temu magda była poważnie chora miała problemy z oddychaniem i dlatego usypialiśmy ją w wózku bo tylko tam byla na tyle spokojna by swobodnie oddychać--
dziś magda jest zdrowa ale o powrocie do łóżeczka nie ma mowy(chyba że uśpię ją w wózku a potem przełożę do łózeczka) ale i tak budzi się co godz.
nie mam już sił
nigdy nie słszałam o tej Tracy Hogg
mogłybyście mi polecić jej książkę (chodzi mi o tytuł) tę którą same czytałyście i zastosowałyście
byłabym wdzięczna też za jakąś radę co do mojego potworka :cisza: :gazeta: :gazeta:

Avatar użytkownika
Catalina
Obsesyjna gaduła
Obsesyjna gaduła
 
Posty: 5034
Dołączył(a): 22 lutego 2005, o 10:25
Lokalizacja: Warszawa

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez Catalina » 15 stycznia 2010, o 22:25

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

Justii
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 1
Dołączył(a): 8 marca 2010, o 16:58

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez Justii » 8 marca 2010, o 17:45

Witam
Ja zakupiłam książkę Tracy Hogg "Zaklinaczka dzieci". Wiele lat temu miałam okazję obejrzeć program z jej udziałem, gdzie niczym nasza "Superniania" rozwiązywała problemy wychowawcze niemowląt. Muszę przyznać, że robiła z tymi dzieciaczkami cudowne rzeczy-ma kobieta podejście i wiedzę. Pamiętając te cuda, postanowiłam dostosować swoje postępowanie z dzieckiem do jej rad. U nas był ogromny problem z zasypianiem przez tzw. karmienie na żądanie. Niestety w Polsce duuuużo się o tym mówi, propaguje, ale nie wyjaśnia co to znaczy "na żądanie". Takim sposobem karmiłam piersią moje dziecko kiedy tylko płakało,a to doprowadziło tylko do nawykowego zasypiania przy piersi i generalnie rozwiązywania wszelkich problemów, stresów właśnie piersią. Gabi spała z nami, a i tak budziła się co 2 h w nocy, a za dnia spała tylko na piersi. Żałuję, że tak późno sie zorientowałam, że to już chyba nie jest karmienie "na żądanie" tylko nawyk mojego dziecka. Po zastosowaniu cennych rad Tracy obecnie jest już dużo lepiej. Po pierwsze plan dnia-to jest to czego przez ostatnich 5 miesięcy brakowało w naszym życiu-to podstawa wszystkiego. Dzisiaj wiem dlaczego moje dziecko płacze i czego oczekuje i nie daję od razu piersi. Jest radosna i wypoczęta. Są jeszcze problemy z drzemkami w ciągu dnia, ale pracujemy nad tym. Parę razy zasnęła sama. Wieczory są rewelacyjne bo zasypia sama a w nocy ma zwykle jedną pobudkę . Polecam zatem ta książkę i radzę zacząć od ustalenia planu dnia tzn. pilnowania czasu rozrywki, drzemki i karmień, bo tak naprawdę to właśnie wpływa na przebieg nocy. Pozdrawiam i życzę pwoodzenia.

koltosia
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 1
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:40

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez koltosia » 15 kwietnia 2010, o 12:01

witam
ja też przeczytałam tę książkę i też wydała mi się fantastyczna. Niestety wprowadzenie tych zasad nieco się u mnie skomplikowało... Przez 3 dni nauczyłam moje 3-miesięczne wtedy dziecko zasypiać pięknie w łóżeczku. Byłam zaskoczona i wniebowzięta. Niestety po trzeciej nocy przemeblowaliśmy nieco sypialnię i zaczął się koszmar. Tak jakby nagle ktoś podrzucił mi jakieś inne dziecko. Już dotyk materacyka wywoływał histerię. W końcu jedyną metodą zasypiania wieczorem stała się pierś, a w dzień śpi w wózku na dworze (własny dom, taras itd.)Po ok. 2 tygodniach mały przyzwyczaił się do zmiany miejsca, ale niestety chyba jest już za duży na zmiany przyzwyczajeń. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w nocy budzi się kilka razy i żeby za każdym razem nie dawać piersi, wciskam mu butelkę z herbatką i po kilku łykach jakby nigdy nic dalej śpi. Dodam, że smoczka do uspokajania nie lubi i od razu wypluwa - chyba dlatego, że nic z niego nie leci. Głaskanie i kołysanie łóżeczkiem też nie pomaga. Z wiekiem miał przesypiać co raz dłuższe kawałki, a tym czasem jest coraz gorzej i wstaję nawet 5-6 razy. Na godzinę przed snem zaczęłam mu dawać nawet kaszkę, taką niby bardziej sycącą i też nic. Czy ktoś potrafi mi poradzić jak nauczyć moje obecnie 6-miesięczne dziecko kilkugodzinnego nieprzerwanego snu? Gdzieś wyczytałam mądrą radę, że w nocy dziecko ma spać, a nie pić herbatki. To ja akurat wiem, tylko jak to zrobić?

ladyteqila
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 1
Dołączył(a): 18 kwietnia 2010, o 15:54

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez ladyteqila » 18 kwietnia 2010, o 16:31

Witam,
jestem mamą 5-cio latki i 1,5 rocznego chłopca. Nie czytałam książki o której tu wspominacie. Pomimo, że moje dzieci mają zupełnie inne charaktery w ten sam sposób nauczyłam ich nie karmić piersią w nocy i zasypiać gdy mieli po 8 miesięcy. Pierwsza podstawowa zasada przy oduczaniu dziecka karmienia piersią w nocy (mniej więcej po 6m-cu życia) to podawanie w butelce wody. Nie można podawać nic innego, gdyż jeśli będzie to coś słodkiego typu herbatka, dziecko będzie budziło się bo będzie oczekiwało czegoś smacznego. Kolejny problem to psujące się w ten sposób zęby. Aby się jednak udało, trzeba być wytrwałym - córka budziła się z płaczem i "walczyła" ze mną ok 2 tygodni. Synek 2 noce:) Różnica między nimi polegała na tym, że córka nie tolerowała niczego innego jak pierś. Nie korzystała ze smoczka uspokajającego ani nie piła niczego z butelki ze smoczkiem. Dlatego też początkowo gdy próbowałam podawać jej wodę płakała bo nie chciała nawet złapać smoczka. Po zdaje się 2 nocach popijała trochę, a w kolejne budziła się i gdy wyczuła, że podaję jej butelkę zasypiała dalej. Synek natomiast korzystał i ze smoczka uspokajającego i pił już wcześniej herbatkę z butelki. Bez problemu więc brał butelkę i popijał wodę, ale bardzo szybko uznał, że dla niej nie warto się budzić. Ważne jednak przy tym wszystkim jest to by starać się nie brać dziecka na ręce, a jeśli nawet się je już weźmie, to odłożyć do łóżeczka zaraz po tym jak już przestanie płakać - nie dopiero gdy zaśnie nam na rękach!!! W ciągu dnia na przykład kładłam moje dzieci do łóżeczka i wychodziłam z pokoju. Gdy maleństwo zaczęło płakać szam do niego, uspokajałam i wychodziłam. Kolejny raz wchodziłam zawsze po coraz to dłuższej przerwie - najpierw po 1 min. od kiedy zaczęło płakać, potem po 2 i.t.d. Początkowo zasypianie córki w pierwszych dniach trwało nawet ponad godzinę. Po kilku dniach zapłakała do 3 razy i rozumiała, ze nie wyjmę jej z łóżeczka. Synek, tak jak pisałam, ekspresowo zrozumiał o co mi chodzi i po 2 dniach nie musiałam go już uspokajać bo zasypiał samodzielnie od razu. A co do nocnego budzenia się dzieci, to wszystkie mamy muszą być świadome, że nasze maluchy będą się budziły jeszcze nie jeden raz w nocy nawet do 3 roku życia. Gdy nauczymy je jednak, ze w nocy się nie pije, wystarczy im, że do nich podejdziemy i pogłaszczemy, bądź po prostu powiemy do nich coś w stylu "ciiiii spij, śpij". Na moje dzieci to skutkowało. Życzę wszystkim mamom powodzenia i wytrwałości:)))

Ginger
Szeptem
Szeptem
 
Posty: 2
Dołączył(a): 7 lutego 2011, o 21:34

Re: Usypianie wg Tracy Hogg - kto stosuje?

Postprzez Ginger » 7 lutego 2011, o 21:47

Witam.

Moja córeczka ma dwa i pół miesiąca, właśnie próbuję nauczyć ja samozasypiania.
Jednak w momencie odkładania do łóżeczka zaczyna już płakać.

Chciałabym zapytać czy zostawiać ją na chwilę czy od razu podnosić?

Próbowaliśmy ją zostawiać na minutę, ale wtedy coraz trudniej było ją uspokoić na ramionach.
Czy ktoś miał taki problem i czy zaprzestawał tej metody usypiania?

Następna strona

Powrót do Dzieciaczki

 


  • Podobne wątki
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości