przez marzenaszym » 17 lutego 2009, o 21:24
witajcie,
oto kilka słów:
Urodziłam 12 stycznia 2009r. Julcię, w szpitalu dziecko było idealne, po wyjściu zaczął sie koszmar. Około 3 tygodnia Julia zasypiała już tylko na rękach, nie chciała ssać piersi - pluła, prężyła się , itd, ciagle płakała, nosiła ją cała rodzina, kołysała, zasypiała na piersiach, jak tylko ktoś ją kładł do łóżeczka krzyczała, itd... Pech chciał, że tydzień później wszyscy zachorowaliśmy (ja, mąż i córka 3,5 letnia) temperatura 39,5 C, ból gardła, problemy z oddychaniem - jednym słowem tragedia a tu jeszcze ciągle "wrzeszczące" dziecko. Ja nieprzytomna leżałam w łózku, nie miałam siły nawet karmić piersią i wtedy z pomocą przyszła TRACY HOGG. Boże to BIBLIA jeżeli chodzi o zrozumienie niemowlęcia. Tak wiem co mówię. Mineły dopiero 3 dni jak stosuje rady Tracy, a już córka zmieniła sie nie do poznania.
Nie myślcie, że to takie łatwe nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać w łóżeczku.
Dziękuje Bogu za mojego męża - powiedział dość - musimy to zmienić ( pierwsza córka nerwusek była na maksa rozpieszczona, a więc wiemy z czym to się wiąże). Pierwsze usypianie zaczeliśmy rano o 8,00 jak tylko zaczeła ziewać - kładlismy Julię do łózeczka, mówiliśmy do niej szeptem a ona darła się w niebogłosy, płacz był tak potworny, że szkoda mówić, bałam się, że sąsiedzi powiedzą, że maltretuję dziecko. Płakała Julia płakałam ja.
Przez 3 godziny braliśmy ją na ręce i odkładaliśmy jak się uspokoiła i znów płakała a my po 3 minutach bralismy na ręce itd.
Dziś jest trzeci dzień zmian, nie powiem, ale Julia nadal nie potrafi sama zasnąć w łóżeczku, ale usypianie jej trwa około godziny i raczej ciuchutko szlocha a nie płacze. Dziecko zmieniło sie nie do poznania zaczyła ładnie ssać pierś.
Może, ktoś powie, że jestem wyrodną matką, ale gdyby taka sytuacja potrwała dłużej chyba trafiłabym do psychiatryka.
MAMY - nie wachajcie sie czytajcie książkę Tracy Hogg.
pozdrawiam i życzę wytrwałości.