Ida koniecznie chciała, żebyśmy ją zaprowadzili oboje, to już było obiecane kilka dni temu. Rano spytała, czy może wziąć misia, bo będzie za nim tęsknić. Zgodziłam się, potem zapomniała i misiu i wzięła do kieszani kurteczki samochodzik, o którym zaraz zapomniała.
Szła z nami obojgiem za ręce...
Rozebrała się dziarsko i poszła do sali "a wy sobie już idźcie" powiedziała, podając nam rękę na do widzenia.
Oczywiście ją podglądaliśmy

wzięła sobie zpółki kolcki, usiadła obok grupki dzieci i pani i zaczęła się zadowolona bawić. Potem nam pomachała - a my durni, myśleliśmy, że przez mleczną szybkę nas nie widzi
Zgadnijcie, która dwójka z naszej trójki miała mokre oczy?
Najbardziej się boimy, że entuzjazm szybko minie...
