no wyjęłaś mi wątek z mózgu

ponieważ Mynia nadrobiła ostatnio małe co nie co.
Jakis wstrząsających wypadków nie mialyśmy ale chwile trwogi były do tej pory 3 i wszystkie pod czujmym okiem rodziców bądź rodzica
1. Bawilismy sie z Mynia na łóżku w wywrotki z rozmachem w tył, półroczna Mynia nie za bardzo widziała różnice pomiędzy łóżkiem a podłogą, no i zaliczyła wywrotke w tył z rozmachem na podłogę na szczęście do kantu łózka było jeszcze całe 2 cm....pół pingponga jej ktoś później do tyłu głowy przyłożył.
i sprzed ok miesiąca
2. Mynia spadła z kibla

a uściślając siedziała sobie grzecznie i nauczona przykładem rodziców po gazetke sięgała ale niestety się przechyliła za mocno do gazetnika i utknęła pomiedzy gazetnikiem a koszem na śmieci - niestety do dziś pokazuje gdzie się wywróciła i jakos do kibelka Jej nie ciągnie (żeby było zabawniej ja w tym czasie była na szkoleniu - niemąż mi nic nie powiedział przez tel ale za to jak wróciłam to od razu usłyszałam "mama, kupa, bach" niemąz od razu zreferował bo został ślad na brzyszku)
3. Mynia spadła z łózka - ganialiśmy sie po łóżku i jakos za szybko sie skończyło i Mynia wylądowała główą w dół na podłodze - strachu sporo - na szczęście na tym sie skończyło.
uffff....mam nadzieję, że na tym poprzestaniemy.