U nas wczoraj było zebranie w przedszkolu, na którym to dowiedzieliśmy się, że od września w przedszkolu nie będzie klasy zerowej (zarządzenie burmistrza)

. Miesiąc temu wypisywaliśmy deklaracje na temat tego czy posyłamy dzieciaki do szkoły, czy mają zostać w przedszkolu (ciekawe po co???). Ja chciałam żeby Nati jeszcze ten rok była w przedszkolu, głównie z tego względu, że ma tam 9-ci godzinną opiekę, dostanie jeść i ogólnie bardzo lubi przedszkole. Ciśnienie mi się podniosło jak usłyszałam tę rewelację.
Najlepsze jest to że urząd miasta twierdzi, że mamy wybór czy chcemy dzieci posłać do zerówki czy do pierwszej klasy, ale tak naprawdę to wyboru nie mamy. Zerówka w naszych szkołach jest jeszcze w powijakach. Sale nie przystosowane i nawet świetlicy nie zapewniają tym dzieciakom tylko po zajęciach - wynocha do domu.
Pani dyrektor przedszkola "na ucho" powiedziała nam, że nie ma najmniejszego sensu posyłać dzieci do zerówki szkolnej, bo będą się tam nudzić. Jak już i tak mają chodzić do szkoły to niech idą od razu do pierwszej klasy.
Pan sekretarz miasta pod koniec swoich wyjaśnień co do decyzji Burmistrza powiedział (chyba nieopatrznie) o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Otóż, jak będzie trzeba utworzyć nowe oddziały w szkołach dla klas pierwszych to gmina dostanie duże dofinansowanie z UE.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Reasumując, Nati ląduje od września w pierwszej klasie. Jest przeszczęśliwa (bo nie wie do końca co ją tam czeka).
Dziś na znak, że jest już duża i może iść do szkoły, nie zabrała ze sobą żadnej zabawki (normalnie, jest to nie do pomyślenia).