Ja tu zacieram ręce, bo urlop i pogodna cudowna, a tutaj... Kuba zaczął okazywać mi, że do niczego nie jestem mu potrzebna...

Jego samodzielność mnie zdumiewa. Co prawda portek jeszcze sobie nie upierze i obiadu nie ugotuje, ale bawi się sam, gdy chcę z nim poszlaeć to słyszę "nieeeee" i wkurza się, że popsułam mu konstrukcję z klocków. Od kilku dni na pytanie, czy kocha mamę mówi: "nie". Tata jest super do zabwy, z tatą szybko usypia... Dziś w piaskownicy moje dziecko dało mi ignora, w najlepsze bawił się z dzieciakami... Miałam wrażenie, że gdybym skoczyła sobie na zakupy to nawet by tego nie zauważył.
Czy jest tu na sali mama w podobnej sytuacji?