Wiktor zasypia z wielkimi oporami ok 20.30-21.00, z nami w salonie, baaaardzo sporadycznie w swoim pokoju
w ogóle nie jest zmęczony, wieczorami skacze, biega itp, a zagonienie go do mycia to pół godziny przekonywania, przekomarzania...
natomiat jak się już położy to zasypia w "trzy minuty"
śpi nieprzerwanie i mocno do ok 6.00 (a i krócej też, zwłaszcza w weekendy

)
tak więc wychodzi ok
9-10 godz., w dzień nie śpi...
to spanie doprowadza mnie do szału, bo od prawie 4 lat chodzimy z mężem niewyspani...
wydaje mi się, że to za mało, ale brakuje nam na niego sposobu...
