Wszystko niby dobrze a niedobrze.
Laryngolog nie widzi wskazań do wycięcia migdałka.
Podstawowe testy alergologiczne nic nie wykazały.
Ma stwierdzony minimalny refluks i jest cały czas na bioprazolu – jak zresztą 90% dzieciaczków w tej przychodni. (Jak nie pomoże to, chociaż nie zaszkodzi – jedyny plus to już Baśce nie śmierdzi z ust tak jak kiedyś)
Cały grudzień do połowy stycznia Baśka chodziła do przedszkola z kaszlem.
Ale nie tak samowolnie, bo co tydzień byłam u lekarza w celu osłuchania i przebadania, po czym lekarze twierdzili, że OK. i pozwalali chodzić do przedszkola.
Potem stwierdziłam, że o kant

takie leczenie i po konsultacji z teściową włączony został bactrim.
Potem na około tydzień kaszel się skończył, po czym wykluło się zapalenie oskrzeli leczone antybiotykiem i po dokładnie 9 dniach mamy ponownie gruźliczy kaszel i duszności.
Dzisiaj idziemy na kontrolę i prawdopodobnie po antybiotyk.
Od początku roku nie było dwóch dni żeby któreś z nas nie było chore.
Mamy przepisany już Ribomunyl.