My się przeprowadzaliśmy w maju. Nie było tak źle, ale zastosowałam naprawdę ostre kryteria selekcji całego dobytku i mnóstwo rzeczy wylądowało na śmietniku lub zostało oddane potrzebującym.
Na szczęście nowe mieszkanie od starego dzieli niewielka odległość (jakieś 500 m), więc przewożenie wszystkiego odbywało się na raty i trwało chyba ze 2 tygodnie. Świetnie sprawdziły się 100 litrowe wory na śmieci (na wszystko, co nietłukące). Szkło i porcelana zostały zapakowane do dużych toreb podróżnych, poprzekładane ręcznikami i jakoś się udało niczego nie potłuc
Największy problem był z przewiezieniem kwiatów. Mam wielkiego fikusa beniamina, który bardzo nie lubi zmian miejsca i jest bardzo delikatny. Podróż bagażówką z meblami wstrząsnęła nim na tyle, że chorował 3 miesiące. Ale wrócił do formy
