Ekipa remontowa skończyła...
A to Antonio w swoim pokoju
Jak widać (a może nie) brakuje jeszcze drzwi, no i mebli
A żeby nie było tak fajnie, mam też "łaciatą" podłogę w salonie (kilka desek ma odcień różniący się od reszty),cieknący kaloryfer w łazience i za sobą telefoniczny dialog z Panem hydraulikiem następującej treści:
Ja - "Dzień dobry! Właśnie jestem w naszym mieszkaniu i odkryłam, że z kaloryfera w łazience cieknie woda."
Pan hydraulik - Ooo, to niemozliwe... A bardzo?
Ja - No kapie dość intensywnie, zdążyła się już zrobić spora kałuża na podłodze.
Pan h. - To wie pani co, niech pani zakręci zawór, to przestanie kapać.
Ja (
zakręcam zgodnie z kierunkiem strzałki i najmocniej jak potrafię) - Zakręciłam, ale nadal kapie.
Pan h. - To niemożliwe! Może pani źle zakręciła (

)
Ja - Wydaje mi się, że zakręciłam tak jak trzeba. Może by pan jednak wpadł i zobaczył ten grzejnik?
Pan h. - no dobrze, to ja jutro tam zajrzę do pani.
Ja (
widząc oczami wyobraźni 100 metrowy basen w moim nowym mieszkaniu i zastanawiając się, co mi zrobią sąsiedzi z dołu) - Może by pan jednak dzisiaj dał radę? Bardzo pana proszę. Może ja rzeczywiście nie umiem tego zakręcić, a pan zobaczy to od razu będzie wiedział o co chodzi (

)
Pan h. - No tak. To ja będę koło 19.
Był. Dzwonił, że naprawił. Zobaczymy jutro
